niedziela, 31 stycznia 2010

MUFFINY KAWOWE Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I WHISKY


A co! Jak szaleć, to szaleć. To moje ulubione muffiny, które sama sobie wymyśliłam zainspirowana przepisem na muffiny kawowe. Jak już wspominałam, nie jestem wielką fanką sztucznych zapachów, więc o ile to możliwe i wygodne aromatyzuję ciasta inaczej. W tym przypadku przy pomocy whisky i kawy, chociaż cukier waniliowy też się zaplątał do przepisu;-) Jak każde muffiny najlepsze są pierwszego dnia, nawet lekko ciepłe, następnego dnia robią się odrobinkę gumowate, ale ciągle smaczne. Dłużej niż do drugiego dnia nigdy u nas nie dotrwały, więc trudno mi prorokować, co się z nimi dzieje dalej.




Składniki:

2 szklanki mąki
1/2 kostki rozpuszczonego masła
1/2 szklanki cukru dark muscovado
1/2 szklanki cukru drobnego białego
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy mały
tabliczka pokruszonej białej czekolady
2 jajka
3 łyżki kawy instant rozpuszczonej w 1/2 szklanki wody
3 łyżki whisky
1 szklanka mleka

Ciasto robimy starą i sprawdzoną metodą muffinową, to znaczy: bierzemy dwie miski, w jednej mieszamy dokładnie wszystkie produkty suche, czyli mąkę, cukry, proszek do pieczenia i pokruszoną czekoladę, w drugiej wszystkie produkty mokre, a następnie wlewamy produkty mokre do produktów suchych i mieszamy łyżką byle jak.
Ja robię drobne ustępstwo od zasady suche/mokre - cukier dark muscovado często bywa zbrylony i trudno te grudki dobrze rozdrobnić - aby więc uniknąć w cieście grudek demerary - rozpuszczam ten cukier razem z kawą. Sprawdza się doskonale.
Tak przygotowane ciasto wlewamy do foremek muffinowych, pieczemy w temperaturze 190°C przez około 15-20 minut. Ciasto powiększa swoją objętość o mniej więcej 1/3, trzeba to uwzględnić przy wlewaniu go do foremek.

4 komentarze:

dorota pisze...

Chyle pokornie i z uznaniem czola tej doskonalosci slodyczowej, laczacej smak czekolady, rozplywajacej sie w ustach i lekkiego ciasta mufinowego. Jako wyrafinowany koneser slodyczowy dziekuje za te wyjatkowe chwile rozkoszy :o)
zoska

Anonimowy pisze...

"Jak każde muffiny najlepsze są pierwszego dnia, nawet lekko ciepłe, następnego dnia robią się odrobinkę gumowate, ale ciągle smaczne."

Planowałam je zrobić dzień wcześniej, żeby następnego dnia wziąć się za jakże pracochłonne dekorowanie. I aktualnie jestem przerażona, że będą gumowate, stare i w ogóle niedobre :) Czy robił ktoś ostatnio te muffinki i wie dokładnie jak to wszystko wygląda? Ew.może jest jakiś sposób żeby przedłużyć ich świeżość?

Baardzo proszę o odpowiedź, jestem w pilnej potrzebie! :)

Daga pisze...

Do następnego dnia możesz z nimi poczekać, szczególnie jeśli upieczesz wieczorem dnia poprzedniego i owiniesz (zimne już) folią, ale nie do końca rozumiem, co masz na myśli mówiąc o dekorowaniu? Te akurat muffiny mają bardzo fajny, pełny smak, moim zdaniem żadnych dodatków nie wymagają:-)
Jeśli zaś chodzi o świeżość muffinów to prawie wszystkie najlepsze są w dniu pieczenia, nieco inaczej zachowują się muffiny z nadzieniem, na przykład te: http://zpiekarnika.blogspot.com/2010/02/muffiny-waniliowo-czekoladowe-i-na.html które dzięki budyniowi są długo świeże. Mam też na blogu babeczki pod nazwą blondynki i drugie, brunetki. One też ładnie trzymają świeżość, ale to dlatego, że robi się je nieco inaczej.

Anonimowy pisze...

Dziękuje za odpowiedź :)
Chyba własnie tak zrobie, ze je owinę tą folią...
Jeżeli chodzi o dekoracje, to wymyśliłam sobie ze na walentynki zrobię małą niespodziankę mojemu lubemu i udekoruje muffinki lukrem plastycznym tworząc jakies wymyślne,kolorowe wzorki :)
będzie z tym nieco roboty, dlatego postanowilam rozdzielić pracę na 2 dni. myślę ze powinno wypalić ;) generalnie bardzo liczę na te babeczki, bo w zasadzie tylko one mogą mi nie wyjsc

pozdrawiam!

ps.może macie jakies inne propozycje/obiekcje jak podejsc do tego projektu? :)

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny :-)

 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes