środa, 17 listopada 2010

Puchatek miodowy vel "ciasto ciepane"


To jedno z najdziwniejszych ciast jakie kiedykolwiek upiekłam. Ma nietypową recepturę, przedziwną nazwę i bardzo oryginalny, wyjątkowy smak.
Zacznijmy może jednak od początku. Przepis pochodzi z niezawodnego forum cincin i możecie go znaleźć w tym wątku. To chyba najbardziej zakręcony wątek na forum;-) Autorem jest lidqa, a ciasto roboczo nazwano tam ciepniętym albo ciepanym i tak już zostało. Moim zdaniem ta nazwa, choć zabawna, budzi mylne skojarzenia co do konsystencji ciasta, więc zastanawiałam się, na jaką można ją zmienić. Moi znajomi, którzy są dyżurnymi testerami moich wypieków nazwali to ciasto puchatkiem. Ponieważ puchatek kojarzy się nie tylko z puszystością, ale też z misiem, a miś jak wiadomo kojarzy się z miodem nazwa wydała mi się być idealną.
Jak już wspomniałam ciasto ma nietypową recepturę, więc postaram się wytłumaczyć ją możliwie najdokładniej. Można je też upiec na dwa sposoby. Zachęcam również gorąco do lektury wspomnianego już wątku, gdzie wyjaśniono mnóstwo wątpliwości.



Składniki ciasta:

5 jajek
1 szklanka cukru
cukier wanilinowy (u mnie 1 łyżka ekstraktu)
1 kostka margaryny 200g (u mnie masło)
6 łyżek miodu
1 i 1/2 szklanki mąki
1 i 1/2 łyżeczki sody
około 300 ml kwaśnej śmietany 18-22%

Całe jajka ubijamy z cukrem. Nie muszą być ubite idealnie, jak do biszkoptu, wystarczy porządnie je roztrzepać. Miękkie masło rozcieramy (również bez większej przesady, po prostu ma mieć kremową konsystencję), wlewamy jajka, mieszamy razem. Masa może się na tym etapie owarzyć, nie należy się tym przejmować. Następnie wsypujemy do masy mąkę i znów wszystko razem mieszamy.
Bierzemy duży garnek, podgrzewamy w nim miód, wsypujemy do miodu sodę i energicznie mieszamy. Garnek musi być duży, bowiem masa bardzo gwałtownie rośnie, zwiększając swoją objętość kilkukrotnie! Powstałą w ten sposób masę wlewamy do ciasta i mieszamy całość. Gotowe.

Tak przygotowane ciasto można upiec na dwa sposoby: w formie rolady i w formie przekładańca. Sami wybierzcie, która opcja bardziej Wam pasuje.



Rolada:

Ciasto wylewamy na wyłożoną papierem blachę roladową, czyli tę największą, która jest na wyposażeniu piekarnika i pieczemy przez około 15 minut w temperaturze 170°C. Sama Autorka zwraca uwagę, że ciasto w piekarniku zachowuje się nietypowo, trzeba je obserwować, bo bardzo długo nie chce się zrumienić, a potem rumieni się w ciągu paru sekund.
Gdy ciasto jest zrumienione (ale nie wysuszone!) jeszcze gorące zdejmujemy razem z papierem z blachy, smarujemy z wierzchu śmietaną i natychmiast zawijamy, odklejając je przy zwijaniu z papieru. 
Ciasto jest bardzo miękkie, sprężyste, więc czynność ta wymaga pewnej zręczności. Można w tym czasie odczuwać dotkliwy brak trzeciej, albo może nawet czwartej ręki, ale dla osoby, której zdarzyło się już zwinąć kilka rolad nie powinno to stanowić wielkiej trudności. Ciasto w czasie zwijania może delikatnie pęknąć, nie należy się tym przejmować, jest na tyle lepkie, że bez kłopotu sklei się stygnąc.




Ciasto przekładane:

Rozlewamy masę do trzech foremek i pieczemy każdą z nich przez około 15 minut w 170°C, albo pieczemy jeden duży placek na blasze jak wyżej i po upieczeniu kroimy go na 3 równe części, które przekładamy śmietaną. W obydwóch przypadkach obowiązują zasady jak powyżej: ciasto smarujemy śmietaną i sklejamy na gorąco! Jeśli placki nie wyjdą równej wysokości nie należy się tym przejmować, wystarczy skroić kawałek i przykleić go w innym miejscu, ciasto na ciepło klei się fantastycznie.

To, którą opcję wybierzecie zależy od Was. Ja wolę puchatka w formie rolady. Wydaje mi się być wtedy bardziej przesiąknięte smakiem.
Różne są też szkoły jedzenia tego ciasta.
Jedni twierdzą, że najlepsze jest na świeżo, lekko ciepłe, inni, że właściwego smaku nabiera dopiero po kilku dniach.
Trudno mi ocenić, kto ma rację. Mnie, chyba bliżej do pierwszej grupy, chociaż takie kilkudniowe ciasto też jest pyszne. W każdym razie bez względu na opcje to jedno z najsmaczniejszych ciast miodowych jakie jadłam. Warto też obserwować miny gości, kiedy zastanawiają się, czym ono jest przełożone. Zapewniam, że nikt nie zgadnie, że to zwyczajna śmietana.

Uwagi:
- ciasto można z wierzchu posypać cukrem, ale pyszne jest z polewą z gorzkiej czekolady. Można je też posypać orzechami;
- do jego przełożenia naprawdę najlepsza jest śmietana. Ciasto samo w sobie jest słodkie i nie ma wyrazistego smaku, śmietana doskonale ten smak wyostrza;
- nie smarujemy śmietaną grubo, cały urok ciasta polega na tym, że ona w nie wsiąka i zlepia poszczególne warstwy;
- są różne rozmiary blach roladowych, w nowych piekarnikach te blachy często są dużo mniejsze niż w starszych typach, może być wtedy problem ze zwinięciem ciasta w roladę, bo jest na to zbyt grube. Trzeba wtedy zmniejszyć ilość składników albo zrobić je w opcji z trzema przekładanymi warstwami.

33 komentarze:

aga pisze...

bardzo ciekawy przepis i spodobal mi sie:) ciacho wyglada bardzo smakowicie:)

Aga pisze...

W przepisie na forum jest mąka, a tu jej nie ma... bez mąki też wyjdzie? ;)

ewena pisze...

Znam to ciasto z cincina, ale jakoś nie odważyłam się go nigdy zrobić, choć przyznam, że mnie ta śmietana intryguje. Może tym razem się skuszę:)

Daga pisze...

Aga, myślę, że ono jest wystarczająco skomplikowane, więc ta mąka jednak się w nim przyda ;-) Wielkie dzięki. Już poprawiam błąd!

Daga pisze...

Eweno, zrób! Ja też czaiłam się do tego ciasta dobry rok, niepewna rezultatów, tymczasem do bardzo smaczne i wbrew pozorom bardzo szybkie ciasto. Od momentu rozpoczęcia pracy do momentu przełożenia gotowego ciasta nie upływa więcej niż pół godziny!

majana pisze...

Pięknie wygląda to ciasto !:)

asieja pisze...

ładnie to ciasto nazwali :-)

Fuchsia pisze...

Bardzo ładnie wygląda, zarówno w wersji przekładanej, jak i jako rolada :)

Zaytoon pisze...

Alez interesujace! Podoba mi sie przeogromnie. ;)

majka pisze...

Swietne ciasto. I bardzo inetresujacy przepis :) Mi najbardziej podoba sie ta plastycznosc ciasta. Mozna je tak latwo sobie "posklejac" :)

Evitaa pisze...

Obie wersje pyszne. Ciekawa jestem, jak ta masa wyłazi z garnka, rosnąc :))

Daga pisze...

Majka, bo tak jest, ono się lepi aż za bardzo, a zwijane w roladę rusza się tak, jakby żyło własnym życiem ;-) To naprawdę najdziwniejsze ciasto, jakie kiedykolwiek robiłam.

Evitaa, jak masa wyłazi? Szybko :-))

Anucha pisze...

Aż muszę wypróbować przepis. Ciekawa jestem jak smakuje, bo wygląda smakowicie:)
Pozdrawiam:)

Paula pisze...

oj, zjadłabym od razu obie wersje :)

Anonimowy pisze...

Ciasto jest rewelacyjne!!!!
Zrobiłam jako roladę, świetnie bez problemu się zwinęło. Śmietana jako "krem" jest wyśmienita.
Gratuluję ciekawych przepisów, często tu zaglądam.
Tak trzymać.
Pozdrawiam

Daga pisze...

Dziękuję i bardzo się cieszę, że smakowało :-)

Anonimowy pisze...

Ile dkg tej mąki? albo ile szklanka ma mililitrów bo ja mam od wyboru do koloru :))
proszę o szybką odpowiedź !
pozdrawiam

Daga pisze...

Szanowny Anonimowy, szklanka ma u mnie zawsze tyle samo pojemności: 250 ml - podaję to w stałej rubryczce po lewej stronie bloga.

magda_krolik pisze...

Czy jest możliwość, że ciasto najzwyczajniej w świcie się nie uda??? Nie wiem co zrobiłam, ale się nie udało :( i boję się drugiego podejścia, chociaż kusi :)

Daga pisze...

Może. Napisz konkretnie, co wyszło nie tak, to spróbuję jakoś pomóc.

magda_krolik pisze...

Robiłam wszystko jak w przepisie i pierwsze co zwróciło moją uwagę to to, że ciasto od razu zaczęło nabierać koloru, a po wyjąciu upieczone były tylko boki, nastomiast środek wypływał :( Nie martw się :)Pierwszy raz przepis znalazłam na innym blogu, ale źródło było to samo, wiec nie wiem... Może to nie był mój dzień :) Jak nic trzeba będzie zrobić podejście nr dwa, a jak tym razem nie wyjdzie to jakies fatum :)

Daga pisze...

Skoro środek wypływał to znaczy, że powinnaś to ciasto piec nieco dłużej, ale może w niższej temperaturze, skoro mówisz, że ciasto szybko się zrumieniło z wierzchu. Wszystko zależy niestety od piekarnika.

magda_krolik pisze...

Widocznie miał wyjść zakalec :) Kiedyś musi być ten pierwszy raz i ciasto wylądowało w koszu :)
Pozdrawiam, Magda :)

Anonimowy pisze...

Wypróbowałam przepis dopiero dzisiaj - niebo w gębie, mniam!
I nawet roladę jakimś cudem udało mi się zwinąć :)
Dzięki, Dago!

Aragonte

Daga pisze...

bardzo mi miło:-)

Anonimowy pisze...

Dago, mam tylko pytanie, czy możliwe jest, że ciasto upiekłoby się nierówno, tzn. czy może się zrobić coś zakalcowatego od zewnętrznej strony po posmarowaniu śmietaną? Nie włączałam termoobiegu i piekarnik nie piekł równo. Chociaż może to efekt nasiąknięcia śmietaną, może jest jej za dużo? Na Twoich zdjęciach jest coś takiego, ale znacznie mniej niż u mnie. Hmm, nie wiem, czy piszę jasno :/

Aragonte

Daga pisze...

tam powinna się zrobić taka cieniutka warstwa, ale od wewnętrznej strony rolady, nie nazwałabym tego zakalcem, to po prostu bardzo smaczna warstwa lekko rozmiękczonego śmietaną ciasta. Od zewnętrznej strony nic nie powinno się dziać. O ile dobrze zrozumiałam, to co piszesz;-)

Anonimowy pisze...

Tak, od zewnętrznej strony rolady jest OK, ta ciemniejsza warstwa jest na wewnętrznej stronie skrętu ;) jeśli jasno się wyrażam :) I nie na całej długości rolady, tylko w jej części, dlatego brałam pod uwagę, że może ciasto nierówno się upiekło, tzn. że nie dopiekła się część od strony okienka piekarnika. Ufff, co za ekwilibrystykę słowną uprawiam, ale chyba teraz już przejrzyściej napisałam ;)
No nic, mam nadzieję, że to tylko nadmiar śmietany - ciasto i tak jest smaczne, właśnie testuję :)

Aragonte

Daga pisze...

Jeśli Twój piekarnik piecze nierówno to może się zdarzyć, że rzeczywiście coś nie dopiekło się tak jak trzeba. A jeśli chodzi o to ciasto, to jedno z najdziwniejszych, jakie znam. Jeśli zajrzysz do linku, który podałam we wstępie zobaczysz kilometrową dyskusję na jego temat. Ilość i rodzaj problemów tam omawiana przerasta wyobraźnię.;-)Jest też wyraźny podział na fanów jedzenia tego ciasta tuż po upieczeniu i jedzenia dopiero po kilku dniach;-)

Anonimowy pisze...

Dyskusję czytałam z zainteresowaniem z rok temu, następny rok zabrało mi zbieranie się na odwagę, zanim porwałam się na upieczenie "ciasta ciepanego" ;)
Jutro przetestuję puchatka na ludziach z pracy, niech no spróbują grymasić ;) Serniki według Twoich przepisów zachwalali chórem :))

Aragonte

Daga pisze...

Ja też z rok myślałam, czy w ogóle podejmować się takiego wyzwania, bo ciasto wydawało mi się wyjątkowo trudne i kapryśne :D
Szanowni Ludzie z pracy! Proszę nie grymasić, bo przestanę wymyślać serniki ;-)

Anonimowy pisze...

Pożarli puchatka i chwalili chórem, żadnych grymasów nie było :))) Tzn. został jeden kawałek i chyba stanie na tym, że zgasi się światło i upoluje go jakiś szczęśliwiec ;)

Aragonte

Daga pisze...

To bardzo się cieszę, że smakowało:-)

Prześlij komentarz

Serdecznie zapraszam do komentowania. Spryciarzy, którzy wpisują się tu tylko po to, żeby umieścić link do swojej strony uprzejmie informuję, że ich posty są usuwane na bieżąco. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam:-)

 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes