Wyglądają jakby na ich zrobienie trzeba było poświęcić co najmniej cały dzień, a tymczasem robi się je całkiem szybko i przyjemnie. Nadziać można niemal wszystkim co nam przyjdzie do głowy, moje dzisiejsze, (robione z porcji zwiększonej o 50%) są z powidłami śliwkowymi własnej roboty, gęstym musem jabłkowym i budyniem bananowym (bo tylko taki był). Miałam też pomysł, żeby nadziać je kawałkami czekolady, ale czekoladowa inwencja twórcza dopadła mnie za późno, bo po 3 godzinach, kiedy na 110 rogaliku skończyło mi się ciasto :-)
A dlaczego zrobiłam tak dużo? Na to pytanie mogą odpowiedzieć pewni bardzo zapracowani informatycy , których serdecznie tą drogą pozdrawiam.
Mam nadzieję, że rogaliki Wam smakują:-)
Składniki:
4 szklanki mąki (może być pół na poł pszenna i krupczatka)
1/2 szklanki drobnego cukru
1 kostka masła
2 żółtka
2-3 łyżeczki cukru waniliowego
1/4 l kwaśnej śmietany (18-22%)
szczypta soli
5 dag drożdży
1 roztrzepane jajko do smarowania
3-4 łyżki cukru kryształu do posypki
Rozpuszczamy drożdże w śmietanie z łyżeczką cukru i czekamy aż urosną (10-15 minut). W tym czasie przesiewamy na stolnicę mąkę, mieszamy ją z solą, cukrem i cukrem waniliowym i jak przy kruchym cieście siekamy całość drobno ze schłodzonym masłem. Następnie robimy w mące posiekanej z masłem dołek, gdzie wlewamy drożdże, żółtka i szybciutko zagniatamy ciasto. Rogaliki można robić właściwie od razu, ale ja lubię, jak ciasto poczeka około godzinki. Rogaliki wychodzą wtedy bardziej miękkie i ładniej rosną.
Rogaliki robi się bardzo łatwo: bierzemy niewielką porcję ciasta (mniej więcej tyle, ile mieści się nam w garść), rozwałkowujemy ten kawałek dosyć cienko (ok 2 mm?) na kształt możliwie jak najbardziej przypominający koło, a następnie to nasze mniej lub bardziej równe koło przecinamy nożem na dwie połowy, następnie jeszcze raz przecinamy, tak, aby powstały 4 równe części i jeszcze dwa razy, aby łącznie otrzymać 8 mniej więcej równych trójkątów.
Na zaokrąglonej części trójkąta, tej najdalszej od środka, układamy niewielką ilość nadzienia i począwszy od tej właśnie części zwijamy cały trójkąt w rulonik tak, jakbyśmy zwijali dywan. Na końcu zaginamy rogi i formujemy rogalik o kształcie mniej więcej jak na zdjęciu.
Wielka szkoda, że przy robieniu rogalików nie przyszło mi do głowy, żeby to uwiecznić na fotografii od strony technicznej, postaram się o to następnym razem. W każdym razie opis jest dużo bardziej skomplikowany niż praktyka;-)
Tak przygotowane rogaliki przekładamy na talerz, gdzie smarujemy je roztrzepanym jajkiem i posypujemy grubym cukrem, a następnie przekładamy na wyłożoną papierem blachę. Teoretycznie można proces malowania i posypywania robić na blasze, ale trudno zrobić to precyzyjnie, musimy się więc liczyć z tym, że rozsmarowane po papierze jajko i rozsypany cukier będą się w piekarniku mocno przypalać.
Gdy zapełnimy blachę wstawiamy ją do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 15 minut. Rogaliki powinny się zezłocić. Jeszcze ciepłe przekładamy z blachy na talerz. Najlepiej mieć 2 blachy i w czasie jak jedna jest w piekarniku przygotowujemy drugą, praca idzie wtedy bardzo szybko, a piekarnik nie stoi pusty.
Z podanej ilości składników otrzymujemy około 70 sztuk niewielkich rogalików.
Uwagi:
- rogaliki należy układać w odległości 2-3 centymetrów od siebie, bo będą rosły!
- nadzienie do rogalików musi mieć możliwie zwartą konsystencję, absolutnie nie nadają się do tego dżemy, szczególnie takie z dodatkiem zagęszczaczy, które pod wpływem gorąca zamieniają się w płyn, za to świetnie sprawdzają się powidła, porządnie ostudzony budyń, owoce z konfitury itp
- przy zwijaniu rogalików musimy pilnować, żeby dosyć dobrze zalepić w nich nadzienie, aby nie wypłynęło w trakcie pieczenia






































