Delikatna i lekka rolada owocowa. Jedno z moich ulubionych ciast z jabłkami.
Bardzo dawno jej nie piekłam, a teraz zrobiłam na fali przypominania sobie dawnych smaków.
Ja najbardziej lubię ją z polewą czekoladową, ale można podawać posypaną cukrem pudrem, albo na przykład z lodami, albo bitą śmietaną. W tej mojej z poniższego zdjęcia jest ogromna ilość jabłek, ale przepis zawiera ich nieco mniej, dzięki czemu rolada powinna mieć nieco ładniejszy kształt:-)
Składniki ciasta:
5 jajek
5 łyżek cukru pudru
5 łyżek mąki pszennej
1 łyżka oleju
Składniki nadzienia:
4 jabłka
1 galaretka o smaku pomarańczowym
cukier do dosłodzenia (zależy od kwaśności jabłek)
Zaczynamy od wyłożenia papierem do pieczenia wielkiej blachy. Mam na myśli tę największą, płaską blachę o szerokości piekarnika, która zwykle jest już na jego wyposażeniu. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 160°C i z podanych składników robimy ciasto biszkoptowe. Szkoły robienia biszkoptu są różne, ja znam dwie, obydwie opiszę, chociaż do rolady bardziej pasuje mi szkoła druga, a to dlatego, że powstałe ciasto jest nieco bardziej lejące i lepiej układa się w blasze. Smakowo nie ma różnicy, możemy więc wybrać metodę, która nam bardziej odpowiada.
I wersja:
Ubijamy pianę z białek, jak jest już sztywna dodajemy do niej cukier, znów ubijamy na sztywno, dodajemy żółtka, mieszamy delikatnie z białkami, a następnie stopniowo i delikatnie dodajemy mąkę i olej mieszając delikatnie i dokładnie całość.
II wersja:
Ubijamy całe jajka z cukrem przez kilka minut (5-7) mikserem, aż masa kilkakrotnie powiększy swoją objętość i nabierze bardzo jasnego, niemal białego koloru. Do tak ubitych jajek dodajemy stopniowo mąkę i olej, podobnie jak w pierwszej wersji również mieszając całość bardzo delikatnie, aby możliwie mało naruszyć puszystość ciasta.
Przygotowane ciasto wlewamy do blachy i pieczemy w temperaturze 160°C przez około 25- 30 minut. Gdy biszkopt jest upieczony jeszcze gorący wyciągamy razem z papierem z blachy i przekładamy na czystą ściereczkę, a następnie razem z tą ściereczką i papierem rolujemy dosyć ściśle, jak nie przymierzając dywan i tak zwinięty odkładamy do wystygnięcia. Tylko mocno ciepłe ciasto da się łatwo zwinąć i dzięki temu zachowa właściwy kształt.
Gdy biszkopt się studzi przygotowujemy nadzienie. Obieramy jabłka, kroimy na niewielkie kawałki (oczywiście wykrawając gniazda nasienne) i dusimy na wolnym ogniu, aż jabłka całe lub prawie całe się rozpadną. Na początku należy jabłka leciutko podlać wodą, ale potem już starajmy się wody nie dolewać, jabłka będą się prażyły we własnym soku. Gdy jabłka są gotowe rozpuszczamy galaretkę w 1/3 ilości wody z przepisu na opakowaniu i jeszcze gorącą mieszamy dokładnie z jabłkami. Tak przygotowanej masy musimy spróbować, jeśli nie będzie dostatecznie słodka słodzimy ją wedle upodobania. Gotową odstawiamy w chłodne miejsce do przestygnięcia i zgęstnienia, musimy jednak pilnować, żeby nie zgęstniała całkowicie, bo to powinno się zdarzyć dopiero po zawinięciu rolady.
Gdy masa jest już bardzo gęsta, ale daje się jeszcze nakładać łyżką przystępujemy do jej nakładania.
Rozwijamy roladę ze ściereczki zdejmując też przy okazji delikatnie papier do pieczenia. Roladę bez papieru i ściereczki przenosimy na wyłożony folią spożywczą blat. Folii powinno być tyle, aby rolada po ponownym zwinięciu dała się tą folią bez trudu szczelnie owinąć. Gdy rolada leży na folii rozwijamy ją i wykładamy na nią nasze jabłka. Już wspominałam, że ważna jest odpowiednia gęstość masy jabłkowej. Powinna być na tyle gęsta, żeby nie spływala, ale na tyle rzadka, żeby dało się ją bez problemu i równomiernie rozprowadzić po powierzchni rolady. Gdy jabłka są rozprowadzone roladę zwijamy. Ciasto pamięta już kształt, więc zwinie się bez problemu. Zwiniętą roladę owijamy ściśle folią, na której leżała szczególnie pilnując, aby dokładnie zabezpieczyć końce i przenosimy delikatnie do lodówki, gdzie powinna spędzić 3-4 godziny w trakcie których jabłka porządnie się zestalą.
Gdy masa jest już całkiem sztywna roladę wyjmujemy, odwijamy z folii i dekorujemy wedle upodobania. Jak już wspominałam ja najbardziej lubię tę roladę z polewą czekoladową, którą robię z 1/2 tabliczki czekolady gorzkiej i 1/2 tabliczki czekolady mlecznej rozpuszczonych na wolnym ogniu z łyżką masła i 2 łyżkami wody.
Oczywiście polewę wylewamy na ciasto, gdy ta już porządnie przestygnie, w przeciwnym wypadku wsiąknie w delikatny biszkopt, co może nie będzie miało wpływu na smak, ale na wygląd na pewno.
Roladę najwygodniej smarować czekoladą przy pomocy pędzelka, wtedy polewa nie spływa po bokach.
Jeśli nie lubimy czekolady możemy po prostu posypać ciasto cukrem pudrem, albo obłożyć bitą śmietaną.
Ciasto bardzo ładnie przechowuje się przez kilka dni, ale ze względu na obecność żelatyny musimy trzymać je w lodówce.
Uwagi:
- jeśli przegapimy właściwy moment i masa jabłkowo-galaretkowa stężeje w naczyniu możemy spróbować ją lekko rozpuścić poprzez zanurzenie naczynia w ciepłej wodzie
- do jabłek najbardziej pasuje galaretka pomarańczowa, ale możemy też testować inne smaki
- starajmy się nie zaglądać zbyt intensywnie do miski z tężejąca masą, mycie całej lodówki z lepkiej owocowo-żelatynowej masy jest bardzo męczące. Wiem, bo testowałam to ostatnimi czasy:-)