3 dni temu w ręce wpadła mi książka "Najlepsze serniki świata".
I weź tu człowieku siedź spokojnie i nic z niej nie upiecz;-)
Tak więc długi weekend upływa nam pod hasłem serników. Jak dobrze mieć sąsiadów, którzy chętnie pałaszują wszelkie słodkości!
Upiekłam dwa serniki i pewnie obydwa umieszczę na blogu, bo uważam je za bardzo udane. Dziś pierwszy.
Sernik z działu serniki orientalne. Już samo to brzmi kusząco.
Wyszedł pyszny. Kremowy, ze słodko-gorzką nutką pomarańczy, migdałowym spodem i soczystymi nasionami granatu.
Musiałam trochę pozmieniać przepis, bo nie jest on chyba zbyt dokładny, ale wszelkie moje zmiany zaznaczam.
Powtórzę, tego sernika nie można nie zrobić:-)
Składniki spodu:
65 g zmielonych migdałów
1/3 szklanki cukru pudru
1/3 szklanki mąki
1//3 szklanki masła
Składniki masy serowej:
2 szklanki cukru
1 szklanka wody (zużyłam więcej, prawie 2)
3 pomarańcze pokrojone w plastry
500 g twarogu sernikowego o temperaturze pokojowej ( u mnie wiaderkowy)
2 lyżki likieru grand marnier lub cointreau
1 łyżka soku z cytryny (dałam 2)
1 łyżka żelatyny (dałam niepełne 2)
1 i 1/4 szklanki bitej śmietany 36%
nasiona z jednego granatu
Przepis na tortownicę 20 cm.
Wszystkie składniki spodu miksujemy razem, aż utworzą coś w rodzaju pasty. Masę rozprowadzamy w wysmarowanej tłuszczem tortownicy. Pieczemy około 20-25 minut w temp. 180°C, pozostawiamy do wystygnięcia, a następnie wyjmujemy z formy.
Pomarańcze kroimy na cienkie plasterki. W dużym rondlu zagotowujemy wodę z cukrem i mieszamy do czasu, aż cukier porządnie się rozpuści. Dodajemy pokrojone pomarańcze i gotujemy na wolnym ogniu. Książka podaje, żeby je gotować przez 10-15 minut, ale moim zdaniem ten czas należy wydłużyć. Po tak krótkim czasie skórka jest okropnie twarda, co utrudniłoby krojenie sernika, wydaje mi się także, że taka półsurowa skórka nie byłaby smaczna. Mam też wrażenie, że przepis podaje za mało wody, w każdym razie u mnie ta jedna szklanka w żaden sposób nie chciała przykryć wszystkich plasterków, musiałam dolać niemalże drugie tyle, żeby wszystkie plasterki mogły się porządnie gotować.
Gdy plasterki mają miękką skórkę (łatwo ją przekroić na przykład łyżeczką) wyjmujemy je delikatnie i osuszamy z nadmiaru płynu. Syrop zachowujemy. Ja pogotowałam go jeszcze przez jakiś kwadrans, żeby odparować tę dolaną w nadmiarze wodę.
Gdy plasterki pomarańczy ostygną wykładamy tortownicę szczelnie folią i układamy je na jej dnie i bokach. Sera wystarczy nam na mniej więcej pół tortownicy, więc wykładamy ją pomarańczami do takiej wysokości.
Z plasterków które zostały bierzemy ilość zajmująca mniej więcej 1/2 szklanki i siekamy je drobno. Ja zmieliłam je, krojąc tylko drobno same skórki.
Twaróg sernikowy wrzucamy do miski i ubijamy na gładką masę. Stopniowo dodajemy likier, sok z cytryny, posiekane pomarańcze.
Z gorącego syropu odlewamy 1/2 szklanki (ja odlałam nieco więcej) i dodajemy do niego żelatynę, dokładnie mieszając, żeby się rozpuściła. Gdy syrop z żelatyną przestygnie dodajemy go do sera i bardzo dokładnie mieszamy.
Na koniec do masy serowej dodajemy ubitą śmietanę. Przepis podaje, że należy ją ubić lekko. Ja ją po prostu porządnie ubiłam na sztywno, wydaje mi się, że dało to sernikowi przyjemną puszystość.
Śmietanę mieszamy z serem bardzo delikatnie, a na koniec dodajemy wyłuskane ziarna granatu.
Ja zostawiłam kilkanaście do udekorowania wierzchu sernika.
Gotową masę wlewamy delikatnie do wyłożonej plasterkami pomarańczy tortownicy, na wierzchu umieszczamy upieczony spód i delikatnie dociskamy, aby całość się ułożyła.
Tak przygotowane ciasto wstawiamy do lodówki. Przepis podaje, że na 3 godziny, moje było po 3 godzinach słabo ścięte, mimo że dałam przecież więcej żelatyny. Myślę więc, że powinno to być co najmniej 5 godzin, a najlepiej po prostu zostawić ciasto na noc.
Gdy jest już sztywne zdejmujemy obręcz z tortownicy, przykrywamy ciasto talerzem i odwracamy do góry nogami. Zdejmujemy denko tortownicy, ściągamy delikatnie folię i patrzymy, jak ładnie ułożyły się nam plasterki pomarańczy:-)
Przepis sugeruje, aby z wierzchu sernik posmarować pozostałym syropem.
Moim zdaniem ma to sens, o ile dodamy do syropu żelatynę, w przeciwnym wypadku syrop spływa i rozpuszcza się w nim ser, co wygląda średnio estetycznie.
Czy ja już wspominałam, że ten sernik jest pyszny?:-)
Uwagi:
- połączenie granatów i pomarańczy jest świetne nie tylko kolorystycznie ale także smakowo, myślę jednak, że w razie braku granatów można je zastąpić borówkami amerykańskim. Ja przynajmniej następnym razem planuję tak zrobić,
-granaty obierajcie w rękawiczkach, ja o nich zapomniałam ,w wyniku czego mam prześlicznie granatowe paznokcie;-)