czwartek, 29 lipca 2010

Pluszki, pluszczenki, pluszczencje ;-)


Pluszki, znalazłam u Agnieszki, a przepis pochodzi z tego rosyjskojęzycznego forum.  Te małe drożdżowe bułeczki są tak wdzięczne, że nie sposób ich nie zrobić. Robiłam je już kilkakrotnie, za każdym razem inaczej. Doskonale sprawdzają się w wersji oryginalnej, jako średniej wielkości bułeczki z makiem, ale równie znakomite są jako mini bułeczki, a także jako sporej wielkości bułki. Nadziewałam je budyniem, makiem, powidłami - wszystko pasuje. No i jak tu nie polubić takich bułeczek? ;-)

Składniki ciasta:

500g mąki pszennej
2 i 1/4 łyżeczki suszonych drożdży
325ml letniego mleka
50g roztopionego masła
1 i 1/2 łyżeczki majonezu
50g cukru
1/2 łyżeczki soli


Składniki nadzienia:

 roztopione masło + cukier + mak
lub
ugotowany budyń
lub
powidła
lub
ser
lub
cokolwiek innego co nam przyjdzie do głowy


proporcje na ok 16 średniej wielkości pluszek, ok 24 pluszczenki lub 10 pluszczencji ;-)

Mieszamy wszystkie składniki ciasta i dobrze całość wyrabiamy. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, ciasto powinno podwoić objętość. Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę i dzielimy na równe części, każdą z nich formujemy w kulkę, przykrywamy ściereczką i ponownie pozostawiamy do wyrośnięcia na około 15 minut. Nastawiamy piekarnik na temperaturę 190°C i przystępujemy do wyrobu bułeczek.  Każdą z kulek ciasta rozwałkowujemy na okrągły placuszek, smarujemy nadzieniem (w przypadku nadzienia makowego smarujemy rozpuszczonym masłem i posypujemy makiem i cukrem) i zwijamy w rulonik.

Rulonik lekko spłaszczamy, nacinamy w środku (podobnie jak nacina się faworki), a następnie przewijamy od spodu przez nacięcie obie końcówki rulonika do góry. Opis jest nieco skomplikowany, może pomogą Wam moje fotki:








Gotowe bułeczki układamy na wyłożonej papierem dużej blasze i pieczemy przez około 20-25 minut. Do zezłocenia. Doskonałe zarówno na ciepło jak i na zimno.
Bardzo polecam wersję makową, dodatek rozpuszczonego masła powoduje, że bułeczki nabierają dodatkowego, fantastycznego aromatu.

wtorek, 27 lipca 2010

Rolada podwójnie czekoladowa z jagodami


Podwójnie czekoladowa, bo oprócz ciemnej czekolady użyłam też czekolady białej. Bardzo lubię takie czekoladowo-czekoladowe połączenia. Przy okazji zaś odkryłam, że masa z białą czekoladą i jagody to jest naprawdę to..:-)






Składniki ciasta:

6 jaj
6 czubatych łyżek cukru pudru
4 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki dobrego kakao

Składniki masy:

1/2 litra śmietanki kremowej (36%)
1 czekolada biała 100g
3-4 łyżki świeżych suchych jagód

Do nasączenia:


1/2 szklanki przegotowanej wody
2 łyżki aromatycznego alkoholu (u mnie kawowa Kahlua)
3 łyżeczki soku z cytryny
1-2 łyżeczki cukru (jak ktoś lubi słodsze smaki)



Do ozdobienia:

1/2 tabliczki gorzkiej czekolady (czyli 50g)



Nastawiamy piekarnik do temperatury 160°C . Całe jajka ubijamy z cukrem przez około 10 minut, aż masa zesztywnieje i kilkakrotnie powiększy swoją objętość. Dodajemy stopniowo mąkę przesianą z kakao, mieszamy delikatnie i wylewamy do największej blachy piekarnikowej wyłożonej papierem. Pieczemy przez około 30 minut. Uwaga, nie można ciasta przesuszyć, bo nie da się go zwinąć w roladę!
Gdy jest upieczone wyciągamy z piekarnika i jeszcze gorące przekładamy razem z papierem na rozłożoną na blacie ściereczkę, a następnie razem ze ściereczką zwijamy w rulon, tak jakbyśmy zwijali dywan. Pozostawiam do ostygnięcia.

Ubijamy porządnie schłodzoną kremówkę na sztywno. Białą czekoladę rozpuszczamy na parze lub w mikrofali. Gdy odrobinę ostygnie łączymy delikatnie i stopniowo z masą śmietanową.

Mieszamy wodę z pozostałymi składnikami ponczu.

Zimną roladę rozwijamy zdejmując z niej przy okazji papier. Nasączamy delikatnie ponczem i rozsmarowujemy na niej 3/4 masy śmietanowo-czekoladowej, posypujemy równomiernie jagodami i zwijamy w rulon. Gotowe ciasto przenosimy na docelową tacę i dekorujemy resztą śmietany.

Gorzką czekoladę roztapiamy na parze, studzimy i ozdabiamy wierzch rolady.

Roladę wstawiamy do lodówki na około 1/2 godziny, aby nabrała smaku.

Uwagi:

- jeśli lubimy bardzo słodkie ciasta możemy zwiększyć ilość białej czekolady, albo dodać do śmietany 3-4 łyżki cukru pudru;

- myślę, że równie dobra byłaby rolada z malinami, bo biała czekolada i maliny to również jest "to" :-)

- na zdjęciu widać ozdoby z fioletowej masy - zrobiłam ją przekładając 2 łyżki masy śmietanowej do miseczki, w której były poprzednio jagody. Masa zabarwiła się ich sokiem.

sobota, 24 lipca 2010

Sernik krakowski


Czasami dopada mnie potrzeba zrobienia czegoś klasycznego. Sernik z kratką zaliczam do takich właśnie wypieków. Tradycyjny, aksamitny, pełen bakalii. Niektórym kojarzy się ze świętami, ale dlaczego nie zrobić go w środku lata?



Składniki masy:

80 dag tłustego sera do serników ( u mnie wiaderkowy)
1/2 kostki masła
6 jaj
1 szklanka miałkiego cukru (miłośnicy słodkiego mogą dać 1/2 szklanki więcej)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2-3 łyżki skórki pomarańczowej
3-4 łyżki rodzynek (ilość wedle upodobania)


Składniki ciasta:


2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru pudru
1/2 kostki masła
1 mały cukier wanilinowy lub łyżka ekstraktu waniliowego
1-2 łyżki śmietany
1 jajko
1 żółtko

Dodatkowo:
1 białko do posmarowania wierzchu


przepis na kwadratową blaszkę albo dużą tortownicę



Przygotowujemy kruche ciasto: siekamy zimne masło z mąka i cukrem, dodajemy żółtko, jajko  i śmietanę, szybko zagniatamy całość, owijamy w folię i wsadzamy na minimum godzinę do lodówki. Ze schłodzonego ciasta odkrawamy mniej więcej 3/4 rozwałkowujemy, wykładamy dno blachy, dziurkujemy kilka razy widelcem i zapiekamy w temperaturze 180°C przez około 20 minut.

W międzyczasie przygotowujemy masę serową. Ucieramy na puch masło z połową cukru. Dodajemy stopniowo żółtka, po łyżce ser, a następnie mąkę, wanilię i bakalie. Na końcu delikatnie dodajemy białka ubite na sztywno z drugą częścią cukru. Gotową masę serową wylewamy na zapieczony spód. Wierzch ozdabiamy kratką zrobioną z cienkich paseczków zrobionych z pozostałego ciasta. Przed wstawieniem do piekarnika kratkę smarujemy rozbełtanym białkiem.
Pieczemy w temperaturze180°C przez około 70-90 minut.

Uwagi:
- jeśli ser jest bardzo tłusty możemy zrezygnować z dodawania do masy masła,
- zamiast smarowania białkiem można gotowy sernik polukrować, to wersja dla wielbicieli lukru, ja do nich nie należę;-)
- można nie zapiekać spodu, ale wtedy ryzykujemy, że będzie on gliniasto-przemoknięty, a nie delikatny i kruchy.

czwartek, 22 lipca 2010

Delikatnie cytrynowe bułeczki - WP#81


Nie mogłam się opanować widząc bułeczki zaproponowane przez Majanę do kolejnej edycji Weekendowej Piekarni.  
To mój pierwszy udział w Weekendowej Piekarni. Podpatrywałam przepisy już od dawna, ale jakoś nigdy nie mogłam zdążyć z upieczeniem w terminie. Teraz jest więcej czasu, więc mi się udało. Mam nadzieję, że to nie jest mój ostatni raz.
Bułeczki są świetne. Delikatne. Pięknie rosną, cudnie pachną, a smakują już w ogóle rewelacyjnie. Można je jeść z dodatkiem masła lub konfitur, ale przyznam, że my zjedliśmy je lekko ciepłe bez dodatków - były przepyszne.
Dla porządku dodam, że Autorką przepisu jest Mirabbelka, a przepis znajduje się w jej znakomitej książce.
Przepis na potrzeby bułeczek zmodyfikowała  Liska. Blogi wszystkich trzech Pań bardzo serdecznie polecam:-)







Składniki:

300 g mąki (użyłam nieco więcej)
1 łyżeczka suchych drożdży (lub 6g świeżych)
100 ml mleka
60 g cukru
60 g rozpuszczonego i ostudzonego masła
2 jajka
skórka starta z 1 cytryny
3/4 łyżeczki soli




Mąkę przesiewamy. Drożdże rozpuszczamy w części mleka wymieszanego z 1 łyżeczką cukru. Pozostawiamy na 5 minut.
Po wyrośnięciu zaczynu dodajemy resztę składników i wlewamy stopniowo mleko. Wyrabiamy ok. 10 min, aby uzyskać miękkie, elastyczne ciasto.
Pozostawiamy do podwojenia objętości na 2-2,5 godziny.
Wyrośnięte ciasto kładziemy na blacie, delikatnie naciskamy, aby je odgazować i dzielimy na 9 części (u mnie na 7). Z każdej formujemy bułeczki i kładziemy  je obok siebie w wysmarowanej masłem blaszce o średnicy 20 cm (u mnie wyłożona papierem tortownica 23 cm).
Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do kolejnego wyrastania.
Wyrośnięte bułeczki smarujemy jajkiem wymieszanym z łyżeczką wody i posypujemy płatkami migdałów (u mnie samo białko + mak).
Piekarnik nagrzewamy do 200°C, wstawiamy wyrośnięte bułeczki i pieczemy przez ok. 30 minut (moje piekły się 20 minut).

Uwagi:

- jak widac na zdjęciu dodałam do ciasta garść rodzynek, jako rodzynkomaniaczka nie mogłam się opanować:-)

środa, 21 lipca 2010

Tarta z bakłażanami


Bardzo lubię bakłażana, szczególnie w połączeniu z pomidorami i czosnkiem, chociaż w innych połączeniach też jest świetny.
Tę tartę wymyśliłam kiedyś z potrzeby chwili: miałam kruche ciasto pozostałe z innego wypieku, miałam bakłażany i pomidory, zatem pomysł pojawił się sam. Od tamtego czasu bardzo lubię ją powtarzać.
Tarta jest pyszna i jak na tarty dosyć lekka, bo nadzienie nie zawiera jajek, śmietanki i innych tego typu dodatków do tart.



Składniki ciasta:

30 dag mąki
15 dag masła
łyżeczka soli
2 jajka

Składniki farszu:

2 bakłażany
1 niewielka cebula
3-4 ząbki czosnku
1 puszka dobrych pomidorów w zalewie lub ok 1 szklanka dobrego domowego przecieru z pomidorów
ulubione, najlepiej świeże zioła, u mnie: bazylia, oregano, tymianek
1-2 łyżki oliwy
sól, pieprz do smaku



Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto. Ja robię to starą metodą: siekam zimny tłuszcz z mąką, dodaję resztę składników i szybko zagniatam całość. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na minimum 1-2 godziny. Od schłodzonego ciasto odkrawamy niewielki fragment, który przeznaczymy do dekoracji górnej części tarty, a resztę rozwałkowujemy i wykładamy do formy, pozostawiając dokoła tarty niewielki rancik. Tak przygotowane zapiekamy w temperaturze 180°C przez około 20 minut. Jeśli macie piekarnik, który porządnie piecze od spodu można z zapiekania w przypadku tej akurat tarty zrezygnować.

W czasie, gdy ciasto się chłodzi przygotowujemy farsz. Bakłażany kroimy na plastry. Stara szkoła mówi, żeby każdy plaster posypać solą, poczekać kilka minut, żeby wyszedł sok, a następnie ten sok zetrzeć papierowym ręczniczkiem. W przeciwnym wypadku bakłażan będzie gorzki. Dostępne dziś na rynku odmiany bakłażanów na ogół nie są już obciążone tą wadą, ale muszę się przyznać, że raz na takie trafiłam. Od tamtej pory, dla świętego spokoju stosuję ten mało w sumie kłopotliwy rytuał z solą. 
Gdy bakłażany są gotowe kroimy je, wedle własnego uznania, ja każdy plasterek kroję na 8 równych trójkącików. Na patelni rozgrzewamy oliwę, kroimy drobno cebulę, podsmażamy na złoto, dodajemy bakłażany i dusimy całość często mieszając. Można je odrobinę podlać wodą. Gdy są już prawie miękkie dolewamy sos pomidorowy, dodajemy zioła, pokrojone na 2-3 części ząbki czosnku (pięknie się upieką w piekarniku) i dusimy całość do momentu, aż masa bardzo porządnie zgęstnieje.
Gęstą masę wykładamy na zapieczone ciasto, wyrównujemy, ozdabiamy paskami ciasta i pieczemy około 30-40 minut w temperaturze 180°C. Tarta pyszna jest zarówno na ciepło jak i na zimno.



sobota, 17 lipca 2010

Chlebek bananowy

Upał.
Banany, które normalnie można przechowywać przez kilka dni, dojrzały na kuchennym blacie w tempie iście ekspresowym. Mogłam z nich zrobić pyszny koktajl, ale kilka sztuk idealnie nadawało się też do zrobienia chlebka bananowego. Początkowo miałam wypróbować przepis na chlebek z którejś z książek z mojej biblioteczki, ale wszystkie przepisy wydały mi się zbyt skomplikowane, a wiadomo, upał, komu się chce stać długo przy blacie kuchennym.
Szukając najprostszego przepisu trafiłam na blogu Liski na ten przepis na chlebek bananowy Sophie Dahl i wszystko stało się jasne.
Chlebek wychodzi przepyszny, mocno bananowy, cudownie ciężki i wilgotny, a do jego zrobienia trzeba tak naprawdę miski, widelca i paru minut w kuchni. Polecam!



Składniki:


4 bardzo dojrzałe banany
150 g brązowego cukru (ja dałam mój ulubiony dark muscovado)
1 rozbełtane jajko
75 g miękkiego masła
1 cukier waniliowy

1 szklanka mąki
szczypta soli
1 łyżeczka sody



przepis na wąską długą foremkę, tzw keksówkę




Banany rozgnieść widelcem, połączyć z cukrem, masłem, jajkiem i wanilią. Mąkę wymieszać z sodą, dodać do reszty masy, wymieszać i wylać do wyłożonej papierem lub wysmarowanej masłem i bułką tartą foremki.
Piec około 60 minut w temperaturze  180°C.


Uwagi:

- wielbicieli ciast lekkich i puszystych serdecznie zapraszam do wypróbowania innych przepisów;-)
- blaszkę zamiast bułką tartą można wysypać wiórkami kokosowymi, świetnie się dogadują z bananami;
- wprawne oko dostrzeże w mojej wersji chlebka rodzynki. Nie ma ich w przepisie, ale również świetnie dogadują się z bananami, a że ja rodzynki uwielbiam to cóż, sami rozumiecie...;-)

środa, 14 lipca 2010

Blok


Wspomnienie PRLu, przywołane przy okazji pewnego spotkania w bardzo dobrym Towarzystwie:-)
Przepis pochodzi z mojego pierwszego zeszytu z przepisami, który założyłam sobie jeszcze jako dziecko. Lata temu robiłam blok wielokrotnie, teraz trochę się bałam, ale z zaskoczeniem stwierdzam, że to jest smaczne! Skoro smaczne, to dlaczego się nie podzielić?

Przy okazji bardzo serdecznie pozdrawiam moje ulubione TWCh:-)



Składniki:

1/2 kostki masła
2/3 szklanki cukru
1/2 szklanki wody
2 łyżki dobrego kakao
3 szklanki mleka w proszku
1 mały cukier wanilinowy
1-2 opakowania pokruszonych ciasteczek typu petit beurre
1/2 szklanki rodzynek
1/2 szklanki orzechów lub migdałów - opcjonalnie

Wodę, cukier, kakao i masło rozpuszczamy w garnku i gotujemy na wolnym ogniu przez około 10 minut. Odstawiamy do lekkiego przestygnięcia, wsypujemy stopniowo mleko w proszku i intensywnie mieszamy, a potem ugniatamy masę, aby nie było w niej grudek. Na koniec dodajemy pokruszone ciastka i bakalie, mieszamy, wykładamy do płaskiej formy i odstawiamy do lodówki do zastygnięcia i stwardnienia na kilka godzin. Blok daje się dosyć łatwo kroić, chociaż ja najbardziej lubię go sobie kruszyć w nieregularne bryłki:-)

poniedziałek, 12 lipca 2010

CYTRYNOWO-BRZOSKWINIOWY SERNIK NA ZIMNO


Orzeźwiający, idealny na obecne upały. Masa jest mocno cytrynowa, na wierzchu ułożyłam lekko kwaskowate brzoskwinie, które dopełniają smaku. Polecam:-)



Składniki masy:

70 dag mielonego sera do serników
1 szklanka (250 ml) śmietany kremówki 30 lub 36%
1 szklanka cukru pudru
1 galaretka cytrynowa
3 łyżeczki żelatyny
skórka otarta z 2 cytryn
sok z 1/2 cytryny


Spód:


mała paczka biszkoptów


Wierzch:


3 świeże brzoskwinie
galaretka brzoskwiniowa

przepis na tortownicę 20 cm



Tortownicę wykładamy dokładnie  folią, na spodzie układamy biszkopty. Rozpuszczamy galaretkę cytrynową i żelatynę w połowie ilości wody z przepisu na opakowaniu, odstawiamy do przestudzenia. W osobnej misce ubijamy śmietanę na sztywno, odstawiamy do lodówki. Ser ubijamy z cukrem, dodajemy skórkę i sok cytrynowy, wlewamy przestudzoną galaretkę i delikatnie mieszamy z ubitą śmietaną. Masę wlewamy do tortownicy i odstawiamy do lodówki do stężenia.
W tym czasie rozpuszczamy drugą galaretkę w 2/3 ilości wody z opakowania i odstawiamy do ostudzenia.
Gdy wierzch sernika  jest już w miarę sztywny układamy na nim pokrojone w plasterki brzoskwinie i delikatnie zalewamy galaretką. Warto zrobić to na dwa razy, galaretka wylana zbyt gwałtownie może niepotrzebnie unieść warstwę owoców i zrujnować misternie ułożone wzory.

Uwagi:

- zamiast brzoskwiń można dodać inne kwaskowate owoce, nie pasują natomiast moim zdaniem brzoskwinie z puszki, są zbyt mdłe;
- warto w trakcie robienia spróbować masy serowej, być może trzeba ją będzie dosłodzić, albo zmniejszyć ilość cukru, wszystko zależy od smaku sera, który kupimy;
- na zdjęciu spód z biszkoptów nasączony jest dodatkowo galaretką, której odrobina została mi z innego wypieku, stąd różnica w kolorze. Ten sernik można zrobić też bez spodu i taki jest moim zdaniem najlepszy:-)


poniedziałek, 5 lipca 2010

SCONES



Czyli niewielkie bułeczki pochodzenia szkockiego, bardzo popularne w całej Wielkiej Brytanii i nie tylko. Robi się je niezwykle szybko i łatwo. Mają charakterystyczną konsystencję - są dosyć ciężkie, takie krucho-gliniaste. Zwolennicy wypieków lekkich jak puch raczej się nimi nie zachwycą. Ja je uwielbiam. Świetnie smakują ze świeżym masłem, domowym dżemem, miodem. U mnie dziś w lekkiej wersji letniej: z homogenizowanym serkiem waniliowym i świeżymi truskawkami.
Przepisów na scones jest bardzo wiele, ten mój spisałam sobie wiele lat temu do notesu z internetu, prawdopodobnie z forum kulinarnego na gazeta.pl. Niestety nie wiem i nie potrafię teraz znaleźć, kto go wtedy podał.



Składniki:

2 i 1/2 szklanki mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczka soli
1/2 kostki zimnego masła (100g)
4 łyżki drobnego cukru
10 dag rodzynek
2 jajka rozbite z taką ilością mleka, żeby stanowiły 250 ml płynu




Piekarnik nagrzewamy do 220°C. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, solą i cukrem, siekamy drobno z zimnym tłuszczem, dosypujemy rodzynki, dolewamy jajka wymieszane z mlekiem, zostawiając 2-3 łyżki do posmarowania wierzchów i całość dokładnie i szybko zagniatamy. Ciasto ma mieć konsystencję pozwalającą na łatwe formowanie bułeczek. Jeśli jest zbyt rzadkie możemy dosypać mąki. Gdy jest gotowe rozwałkowujemy je na grubość około 2 cm i wykrawamy szklanką lub miseczką okrągłe bułeczki. Możemy je też formować ręcznie, ale te wykrawane mają moim zdaniem ładniejszy kształt po upieczeniu. Gdy są gotowe smarujemy je pozostałym jajkiem z mlekiem i wstawiamy do piekarnika na około 15 minut. Jemy jeszcze ciepłe, chociaż ja lubię je też na zimno. Z podanego przepisu wychodzi około 12 sztuk. Smacznego:-)


niedziela, 4 lipca 2010

TARTA Z CUKINIĄ


Bardzo lubię cukinię, to wyjątkowo wdzięczne warzywo. Jadłam ją już pod wieloma postaciami, duszoną, smażoną, grillowaną, a nawet na słodko, ale jakoś dotychczas nie zrobiłam z nią tarty. To był duży błąd, bo również w tartach cukinia sprawdza się doskonale.



Składniki ciasta:

1 czubata szklanka mąki pszennej
1/2  kostki zimnego masła (100g)
1/2 łyżeczki soli
1 jajko
1 łyżka zimnej wody

Składniki farszu:

1 średniej wielkości cukinia
ok 100 g bryndzy (małe opakowanie)
4 łyżki kwaśnej śmietany lub gęstego jogurtu naturalnego
1 jajko

1 łyżka drobno pokrojonych pomidorów suszonych
1 łyżka pokruszonych orzechów włoskich
sól, pieprz




Masło siekamy drobno z mąką i solą, dodajemy jajko, wodę, szybko zagniatamy ciasto i wstawiamy do lodówki na ok. godzinę. Gotowym wylepiamy formę na tartę ( u  mnie akurat wyjątkowo tortownica) zostawiając niewielki rancik dokoła, spód nakłuwamy kilkakrotnie widelcem  i zapiekamy na złoto (przez około 30 minut) w temperaturze 180-190°C. Dla porządku dodam, że dół ciasta należałoby obciążyć suchą fasolą, ale przyznam się, że przy tego typu tartach  na ogół tego nie robię, pozostaję tylko przy nakłuwaniu ciasta i nie miałam jeszcze jakoś problemów z nadmiernym wyrastaniem ciasta.

Jeszcze gdy ciasto się chłodzi przystępujemy do przygotowania nadzienia. Ścieramy cukinię (razem ze skórką) na grubej tarce, lekko solimy i odstawiamy na około 1/2 godziny aby puściła sok. Bryndzę rozcieramy ze śmietaną i jajkiem, dodajemy pieprz. Można dodać ulubione zioła, ale byłabym z tym ostrożna - bryndza ma wyjątkowo charakterystyczny smaczek, który moim zdaniem nie wymaga doprawiania. Gdy spód jest porządnie podpieczony wyciągamy go z piekarnika. Odsączamy dokładnie startą cukinię i układamy ją na spodzie tarty. Następnie posypujemy suszonymi pomidorami i orzechami i zalewamy masą serową. Pieczemy przez około 40 minut w temperaturze 180°C. Gotową można ozdobić orzechami, suszonymi  pomidorami, pokrojonymi oliwkami itp. Smaczna zarówno na ciepło jak i na zimno:-)


Uwagi:

- można zostawić mniej więcej 1/4 cukinii i zamiast zetrzeć ją na tarce, pokroić na cieniutkie plasterki, którymi ozdobimy wierzch tarty przed zalaniem masą serową.













 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes