Jak już wspominałam jesienią mam silną potrzebę pieczenia szarlotek. Trudno, musicie to jakoś przetrzymać ;-)
Poniższa szarlotka jest jedną z moich ulubionych, a to dlatego, że jest wyjątkowo delikatna. Miękki maślany spód, kwaśne jabłka ( nie dodajemy do nich cukru!) i słodka pianka na wierzchu. Nie wspominając o złotych kropelkach dla ozdoby. Przepis dostałam jakieś 15 lat temu od znajomej.
Polecam.
Oczywiście to nie jest moja ostatnia szarlotka tej jesieni..;-)
Składniki ciasta:
4 żółtka
1/2 kostki masła
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka gęstej śmietany
Składniki nadzienia:
2 kg obranych, pokrojonych na ćwiartki jabłek, najlepsza Antonówka albo Szara Reneta
1/2 kostki masła
Pianka:
4 białka
6 łyżek cukru
przepis na tzw. dużą blachę, czyli formę o wymiarach mniej więcej 25 na 35 cm
Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia. Masło ucieramy z cukrem. Gdy masa nabierze puszystości dodajemy pojedynczo żółtka i dalej ucieramy na puch. Następnie dodajemy stopniowo mąkę na przemian ze śmietaną i dalej ucieramy.
Wylewamy do brytfanki wyłożonej papierem do pieczenia i zapiekamy w temperaturze 180°C przez około 30 minut.
W czasie gdy spód się zapieka dusimy jabłka, aż staną się bardzo miękkie. Dodajemy masło i dusimy jeszcze przez parę minut, aż jabłka zaczną się rozpadać. Gorące wylewamy na podpieczony gorący spód i z powrotem wkładamy do piekarnika na około 15 minut.
W tym czasie ubijamy pianę z białek z cukrem. Rozprowadzamy ją delikatnie po wierzchu i ponownie wstawiamy ciasto do piekarnika na około 10-15 minut.
Gorące ciasto należy wynieść do chłodu, albo postawić na czymś zimnym. Spowoduje to wytworzenie się ostatniego elementu - rosy.
Ciasto najlepiej kroić po 2-3 godzinach od momentu wyjęcia go z piekarnika.
Uwagi:
- jeśli wasz piekarnik nie dopieka dobrze od spodu ciasto należy zapiekać 5-10 minut dłużej. Jeśli mocniej grzeje od spodu skracamy czas zapiekania.




































