niedziela, 31 października 2010

Komu upiec sernik???


Jakie serniki lubicie najbardziej? Ciężkie i kremowe czy raczej lekkie jak pianka? Z czekoladą, bakaliami, owocami? A może mielibyście ochotę na prawdziwą sernikową bombę? ;-)

W tej chwili w moim blogu można znaleźć 18 serników. Jeśli mieszkasz w Warszawie lub Piasecznie jeden z nich, wybrany przez Ciebie, może być Twój. 

Jak?

Wystarczy odwiedzić tę aukcję na Allegro. 

Licytując zyskujesz pyszny sernik, a co najważniejsze, pomagasz Kubie, który bardzo tej pomocy potrzebuje.

Uwaga!
Nad aukcją wyświetla się napis, że wystawiająca ją jest w tej chwili nieobecna, nie ma to jednak znaczenia, bowiem sernik piekę ja, tak więc wszystko wydarzy się w terminie zgodnym z zasadami opisanymi w aukcji.
Serdecznie zapraszam!























Tutaj możecie znaleźć także inne aukcje wystawione specjalnie dla Kubusia.

środa, 27 października 2010

Sernik czekoladowo-cytrynowy


Sernik to ciasto, które sprawdza się o każdej porze roku. Latem świetnie smakuje z owocami. Jesienią i zimą nie można się obyć bez sernika z czekoladą. Taki właśnie, bardzo mocno czekoladowy i mocno kremowy sernik dziś przedstawiam. Nie chciałam, żeby był zbyt ciężki w smaku, więc dodałam mu lekkości warstwami cytrynowymi, które bardzo ładnie komponują się z czekoladą.
Bardzo polecam i nieskromnie dodam, że to jeden z moich lepszych serników.

Już wkrótce wszyscy ci, którym podobają się moje serniki będą mieli okazję do spróbowania któregoś z nich! Szczegóły niebawem :-)



Składniki masy:

masa czekoladowa
60 dag tłustego sera do serników ( u mnie wiaderkowy, 14% tłuszczu)
3 jaja
1/2 szklanki cukru
1/2 tabliczki dobrej gorzkiej czekolady
4 łyżki dobrego kakao
1 łyżka ekstraktu waniliowego

masa cytrynowa 
40 dag tłustego sera do serników (j.w.)
3 jaja
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki soku z cytryny
skórka otarta z jednej cytryny
1 łyżka ekstraktu waniliowego 

Składniki spodu:

 łatwe i szybkie:
200 g drobno pokruszonych ciasteczek waniliowych lub czekoladowych
łyżka stopionego masła

lub

wersja przeze mnie preferowana* 
ciasto kruche czekoladowe, bryłka wielkości brzoskwini
ciasto kruche waniliowe, bryłka wielkości brzoskwini

 * wersja dużo smaczniejsza i niekoniecznie bardziej pracochłonna, o ile mamy w zamrażarce porcję kruchego ciasta. Ja mam je prawie zawsze.


składniki na tortownicę ok 23 cm.



Przygotowanie spodu:
Mieszamy pokruszone herbatniki z roztopionym masłem i powstałym w ten sposób "piaskiem" wylepiamy dno tortownicy. W przypadku użycia ciasta kruchego ścieramy na tarce mocno schłodzone/zamrożone ciasto  tworząc nieregularne, kolorowe plamy i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180°C przez około 20 minut.

Przygotowanie masy czekoladowej:
Na parze roztapiamy czekoladę, lekko schładzamy. Mieszamy ser z cukrem, dodajemy pojedynczo całe jajka, wanilię, przesiane kakao i przestudzoną czekoladę.

Przygotowanie masy cytrynowej:
Mieszamy ser z cytryną, cukrem, dodajemy pojedynczo całe jaja, wanilię i skórkę z cytryny.

Gdy obie masy są gotowe wlewamy je do formy w podobny sposób, jak to się robi w przypadku zebry: wlewamy na środek tortownicy łyżkę masy ciemnej i dokładnie na środek powstałego w ten sposób kółka wlewamy łyżkę masy jasnej. Wylewamy obie masy naprzemiennie, aż do ich skończenia.
Najlepiej użyć niewielkiej łyżki wazowej. 
Masy czekoladowej jest więcej, tak więc łyżki masy cytrynowej powinny być nieco płytsze.
Pieczemy około 35-45 minut w temperaturze 160 °C. Sernik powinien być ścięty tylko po brzegach, środek powinien mieć ścięty tylko bardzo delikatnie. Po wyjęciu z piekarnika lekko okrawamy go dokoła, aby stygnąc nie popękał, a wystudzony chowamy do lodówki na 5-6 godzin, najlepiej na całą noc. Smacznego:-)
















poniedziałek, 25 października 2010

Ciasto dyniowe


W sezonie na dynię nie sposób nie zrobić ciasta dyniowego. Przepisów są tysiące. Wiele wypróbowałam i  mam plany, żeby przedstawić kilka z nich na blogu. Dodatkowo motywuje mnie do tego pełna szuflada zamrażarki. Oczywiście pełna dyni. Uznaliśmy, że mrożenie to jedyna metoda, żeby jakoś sensownie zagospodarować po rozkrojeniu pewnego dyniowego giganta, którego udało nam się kupić:-)

Ciasto jest bardzo łatwe do zrobienia, przyjemnie wilgotne, długo zachowuje świeżość. Polecam.
Przepis Nutinki z forum cincin.

Zapomniałabym! Przepis bierze udział w Festiwalu Dyni



Składniki ciasta:


1 szklanka mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu

szczypta soli
2 jaja
1/2 szklanki rozgotowanej i zmiksowanej dyni
1/2 szklanki oleju
pestki dyni lub cukier puder do posypania


przepis na tortownicę ok. 22 cm lub kwadratową blaszkę



Mieszamy dokładnie mąkę, cukier, cynamon, sól, proszek do pieczenia i sodę. Jajka miksujemy z olejem, dodajemy przestudzoną dynię, a następnie dodajemy składniki sypkie. Mieszamy, wylewamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na około 40 minut. Sprawdzamy patyczkiem, czy upieczone.
Ciasto można przed wstawieniem do piekarnika posypać pestkami dyni lub po upieczeniu posypać cukrem pudrem. Ja swoje oblałam czekoladą i posypałam prażonymi płatkami migdałowymi. To był dobry wybór.


Uwagi:

- cynamonu, jak to ja, dałam oczywiście więcej ;-)
- dodałam również czubatą łyżeczkę przyprawy do pierników, bo lubię dynię w towarzystwie takich aromatów.

piątek, 22 października 2010

Drożdżowe ze śliwkami


Wspomnienie tegorocznych śliwek. Były pyszne. Zrobiłam kilkanaście słoiczków moich ukochanych powideł i parę ciast, między innymi ulubione drożdżowe ze śliwkami. 
Dodaję do niego zwykle skórkę otartą z pomarańczy, bo wyjątkowo pasuje mi do śliwek, no i oczywiście cynamon, bo też dobrze komponuje się z tymi owocami. Na wierzchu obowiązkowo kruszonka. Wszystko to razem przepięknie pachnie z piekarnika. Bardzo polecam:-)




Składniki ciasta:

1/2 kg mąki
1 szklanka cukru
50 g drożdży
1 szklanka mleka
1/4 kostki masła
2 jajka
2 żółtka
skórka otarta z jednej pomarańczy
cukier z prawdziwą wanilią lub ekstrakt waniliowy
około 1/2 kg śliwek

Kruszonka:

1/2 łyżeczki cynamonu
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 kostki miękkiego masła
1/2 szklanki drobnego cukru

przepis na tzw. dużą blachę, czyli blachę o wymiarach ok 28 x 30 cm

Podgrzewamy mleko, aby było ciepłe, ale nie gorące. Drożdże rozkruszamy z łyżką cukru, mieszamy aż staną się płynne, dodajemy do nich 1/2 szklanki ciepłego mleka, łyżkę mąki i odstawiamy w spokojne miejsce do wyrośnięcia. Zwykle nie trwa to dłużej niż 10 minut. Rozpuszczamy  masło.
Przesiewamy mąkę, mieszamy z cukrem i skórką z pomarańczy. Gdy drożdże są wyrośnięte wlewamy je do mąki, dodajemy mleko, wanilię, rozmącone żółtka i jajka i wyrabiamy całość porządnie. Gdy masa zacznie odchodzić od ręki wlewamy rozpuszczone, ciepłe masło i jeszcze raz porządnie wyrabiamy.
Tak przygotowane ciasto zostawiamy w spokojnym miejscu, przykryte ściereczką do wyrośnięcia. Powinno podwoić swoją objętość, zwykle trwa to około 60-90 minut.
W czasie gdy ciasto rośnie możemy przygotować kruszonkę  mieszając palcami wszystkie jej składniki  do momentu, aż masa zacznie zbijać się w bryłki. 
To też czas na umycie i wydrylowanie śliwek. Poza sezonem możemy użyć śliwek z zalewy, albo mrożonych.
Wyrośnięte ciasto przekładamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą blaszki. Wykładając ciasto możemy pomóc sobie maczając ręce w oliwie. Na wierzchu układamy połówki śliwek (skórką do spodu) i posypujemy całość kruszonką. Odstawiamy jeszcze na około 20 minut do ponownego wyrośnięcia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 30-40 minut
Pyszne. Czy wspominałam już jak pięknie pachnie? ;-)















poniedziałek, 18 października 2010

Babka wiśniowa i sprawy ważne i ważniejsze


Październik jest miesiącem uświadamiania kobietom, jak ważna jest profilaktyka raka piersi. Bardzo chciałam zrobić jakiś różowy wypiek i tym samym wziąć udział w organizowanej przez Szarlotka blogowej akcji wspierającej tę inicjatywę. 
Długo się zastanawiałam, co upiec. Myślałam, że może tort bezowy z masą malinową? Brzmi ciekawie, ale nie mam już malin, trudno kupić świeże, a w sklepie niedaleko brak mrożonych. No to może różowy sernik z wiśniami? Niestety, wiśnie nie dają ładnego różowego koloru, a nie chciałam, żeby masa wyglądała na buro-różową.  A jakby tak coś z mrożonych truskawek? Tak sobie myślałam, piekąc w międzyczasie różne inne rzeczy i zajmując się tysiącem mniej lub bardziej ważnych spraw, aż nagle odkryłam, że właściwie minęła już połowa października, akcja się kończy, a ja ciągle nie mam różowego ciasta. Bo jakoś tak nie składało się, żeby je zrobić..
Czyż nie podobnie jest ze zbieraniem się do pójścia na badania? Czy to nie jest tak, że nie możemy się zebrać, że ciągle nam coś wypada, ciągle pojawiają się nowe rzeczy, które spadają na nas nagle i trzeba się nimi zająć?
Badania piersi siedzą sobie cicho, nikt nie dzwoni, nikt nie woła, nie wymaga. Decydujemy o tym tylko my, a jak się często okazuje o sobie i swoich potrzebach często myślimy najrzadziej. Może pora to zmienić?
Niespodziewane porównanie tak banalnej sprawy jak upieczenie ciasta do czegoś tak poważnego jak nasze życie i zdrowie dało mi do myślenia. 
Tak więc drogie Panie, dziś pieczemy bardzo szybką, łatwą i zadziwiająco smaczną babkę wiśniową, wspomnienie z dzieciństwa, a zaraz jutro zapisujemy się na usg lub mammografię. To, które badanie powinnyśmy zrobić zależy od naszego wieku i budowy piersi, zdecydować powinien lekarz. Żadne z tych badań nie jest szczególnie trudne ani skomplikowane, nie zajmuje dużo czasu, a może uratować nam życie.
Czy jest coś ważniejszego?


Składniki:

3 budynie wiśniowe
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 i 1/2 szklanki cukru ( ja dałam jedną szklankę)
1 i 1/2 szklanki śmietanki ( u mnie mleko skondensowane, śmietanka "wyszła")
5 jaj
2 łyżeczki proszku do pieczenia



Mieszamy mąkę i budynie z proszkiem. Żółtka ucieramy z cukrem do białości. Nie przerywając ucierania dodajemy na przemian niewielkie ilości śmietanki i mąki wymieszanej z budyniem i proszkiem.
Na końcu dodajemy ubite na pianę białka i delikatnie mieszamy całość.
Wlewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej manną blachy i pieczemy w temperaturze 180°C przez około 45 minut. Najlepiej sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest gotowe. Możemy podać już lekko ciepłe, ale babka ładnie zachowuje świeżość przez kilka dni. Smacznego i pamiętajcie, nie ma nic ważniejszego!




niedziela, 17 października 2010

Chillibites!


Chillibites to coś wyjątkowego. Ciasteczko? Przekąska? Na słodko? Na ostro?
Na każde z powyższych pytań można odpowiedzieć twierdząco.
Próbujesz, w ustach rozpływa ci się wspaniała czekolada i dopiero po dłuższej chwili odkrywasz, że jest coś jeszcze, drugi, niespodziewany smak. To odkrycie sprawia, że natychmiast sięgasz po następne ciasteczko, żeby się przekonać, jak to działa. A potem po jeszcze następne..
Przepis pochodzi z bloga Chillibite i jak sama Autorka mówi, jej blog zawdzięcza swój tytuł właśnie tym niezwykłym ciasteczkom. Wcale się temu nie dziwię. Pięknie zresztą o nich i ich pochodzeniu pisze, warto przeczytać ich historię pod powyższym linkiem. Ja tylko przestukuję po mojemu przepis i bardzo za niego dziękuję.
Polecam!



Składniki:

200 g masła
200 g dobrej jakości czekolady deserowej
200 g cukru
25 g ciemnego kakao
5 jajek
25g mąki pszennej
2-3 łyżeczki piment d’Espelette lub dobrego chilli
opcjonalnie - płatki migdałowe, świeże lub mrożone wiśnie lub maliny( u mnie wiśnie)
z podanych proporcji wychodzi ok 72 szt chillibites - ja zrobiłam z połowy porcji

 
Rozgrzewamy piekarnik do 200°C. Rozpuszczamy masło z czekoladą. Przekładamy czekoladę do miski, dodajemy cukier, kakao i mieszamy. Gdy masa nieco ostygnie, wbijajmy pojedynczo jajka, mieszając dokładnie przed dodaniem kolejnego. Wsypujemy mąkę oraz chilli i mieszamy ponownie.
Wlewamy czekoladową masę do foremek, najlepiej takich silikonowych do mini muffinek, ( u mnie  metalowa foremka do mini muffinek) wypełniając foremkę tylko do 1/3 wysokości – ciasteczka powinny pozostać dość niskie. Ciasteczka można posypać płatkami migdałowymi lub do każdej foremki wrzucić wiśnię, czy malinę - najlepiej by ciasto zakryło owoc, ale chillibites i tak nieco urosną, więc nie trzeba tu wielkiej precyzji. Wstawiamy  formę do gorącego piekarnika na ok. 10-12 minut. Wierzch ciasteczek powinien być już suchy, ale wnętrze pozostać wilgotne i miękkie ( jak w przypadku brownies - dopisek mój). Lepiej ich nie dopiec, niż przesuszyć. Po upieczeniu pierwszej partii już będziesz wiedzieć ile dokładnie czasu należy je piec. Wyjmujemy delikatnie z foremek i odstawiamy na kratce do przestygnięcia.


Uwagi (też autorstwa Chilli, z moim komentarzem)

- ciasto do foremek najlepiej wlewać dzbankiem - uważam, że to świetny patent!
- można dać więcej chilli niż jest w przepisie, ciasteczka będą miały większego "kopa" - ja się nie odważyłam, ale kto wie, co zrobię następnym razem ;-)
- ciasteczka można przechowywać w zamkniętym szklanym lub plastikowym pojemniku, a nawet mrozić. Z  zamrażarki wyjmujemy na dzień przed podaniem, rozmrażane jednak nie będą już miały chrupiącej skorupki - może i można, ale nie wiem jak to zrobić, bo to ciasteczka z gatunku znikających ;-)













wtorek, 12 października 2010

Hinduskie ciasto marchewkowe. Na jesień.


Bardzo lubię jesień, a szczególnie wrzesień i październik. Ogródek kipi od barw, a ku mojemu zaskoczeniu  w tym roku pojawiły się w nim nawet poziomki! To jedna z niespodzianek przyrody, zasadziły się same i teraz akurat owocują. Poza tym kwitną jeszcze róże, pojawiły się astry, liście czerwienieją.  Jest więc coraz bardziej jesiennie, kolorowo... ale też bardzo zimno. To ostatnie powoduje, że mam ochotę na potrawy aromatyczne i rozgrzewające. Gdy natknęłam się na przepis na marchewkowe ciasto hinduskie w książce Tamary Milstein "Najlepsze ciasta świata" wiedziałam, że muszę natychmiast zrobić coś w podobnym stylu.
Klasyczne ciasto marchewkowe znam od lat, jest jednym z moich ulubionych, było zresztą pierwszym, które umieściłam na blogu (dla zainteresowanych link). Stanowi ono doskonałą bazę dla przypraw, dlatego stwierdziłam, że warto poeksperymentować ze smakami i aromatami. Poza tym dałam znacznie mniej cukru i ciemną mąkę. Z oryginalnego przepisu zostały chyba tylko 3 przyprawy i marchewka;-)
Po oryginalny przepis odsyłam więc do książki, którą zresztą bardzo polecam, a poniżej przedstawiam moją mocno zmieniona wersję.
Pyszne, niezwykle aromatyczne i wilgotne ciasto z aromatem dalekich Indii. Na pewno będę do niego wracać. Gorąco polecam!




Składniki ciasta:

4 duże jajka
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej z pełnego przemiału
1/2 łyżeczki zmielonego kardamonu
1 łyżeczka przyprawy korzennej
1/2 łyżeczki zmielonych goździków
1 i 1/2 szklanki ciemnego cukru ( u  mnie pół na pół trzcinowy i ciemny muscovado)
100 g spulchnionego masła ghee lub masła klarowanego*
300 g startej na grubej tarce marchewki
1 duży lub 2 małe bardzo dojrzałe rozgniecione banany**
 skórka otarta z jednej pomarańczy
1 płaska łyżeczka sody
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia


przepis na długą keksówkę

* masło ghee można kupić już w wielu sklepach z produktami orientalnymi, pojawiło się też niedawno masło klarowane produkcji Mlekowity, dostępne w zwykłych sklepach spożywczych. Można je też zrobić samodzielnie.
** banany muszą być naprawdę bardzo dojrzałe, idealne są takie całkiem zbrązowiałe.




Rozdrabniamy mikserem masło ghee, dodajemy cukier, pojedynczo jajka, goździki, kardamon, przyprawy korzenne i skórkę z pomarańczy. W dalszej kolejności dodajemy rozgniecione banany i startą marchewkę, a na końcu, stopniowo, wymieszaną z sodą i proszkiem mąkę. Mieszamy jeszcze raz dokładnie, wylewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 50-60 minut.  Można jeść lekko ciepłe, ale to ciasto świetnie się też przechowuje.


Przepis bierze udział w akcji festiwal kuchni indyjskiej

sobota, 9 października 2010

Łaciaty sernik toffi


Bardzo lubię serniki. Nietrudno się tego zresztą domyślić patrząc, jak często je zamieszczam. Ten jest w czołówce moich ulubionych: kremowy i rozpływający się w ustach. Byłby idealny, gdyby nie miał spodu, ale obawiam się, że jest na to zbyt delikatny. Na pomysł jego zrobienia wpadłam robiąc sernik orzechowo-malinowy. Ma co prawda inny smak, ale jego powstaniu towarzyszył podobny pomysł: dwa kolory, dwa przenikające się smaki. Polecam:-)  



Składniki:

3/4 kg tłustego twarogu sernikowego
3/4 szklanki cukru
4 jaja
1 szklanka śmietany
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
ok 400 g gotowego kajmaku z puszki
50 g łuskanych orzechów włoskich


Spód:

150 g drobno pokruszonych ciastek orzechowych
40 g roztopionego masła

przepis na tortownicę 20 cm



 Drobno pokruszone ciastka mieszamy z masłem i wykładamy nimi spód tortownicy. Ser mieszamy z cukrem, całymi jajkami, śmietaną i ekstraktem waniliowym. Do 1/3 masy dodajemy kajmak. Dokładnie mieszamy. Masę serową wylewamy na spód. Na wierzch, nieregularnie, przy pomocy łyżki, wykładamy masę serowo-kajmakową. Na wierzchu układamy orzechy. Pieczemy około 60 - 70 minut w temperaturze 160°C. Sernik powinien się ściąć, ale niespecjalnie zrumienić. Podajemy po kilkugodzinnym schłodzeniu, najlepiej następnego dnia.




środa, 6 października 2010

Jabłecznik z Crawford's


U mnie znowu jabłka, a jeszcze co najmniej dwa przepisy czekają w kolejce. Powinnam mieć chyba w tym roku zakaz kupowania jabłek, a już na pewno tych do ciasta.
Wspominałam już tu o "Kuchni z Zielonego Wzgórza", zbiorze przepisów kulinarnych sprzed ponad 100 lat, pochodzących z zeszytu Lucy Maud Montgomery, opracowanych przez Elaine i Kelly Crawford.
Tym razem również przepis ściśle powiązany z książką.  Elaine i jej mąż Bob prowadzą w Norvall, miejscu gdzie przez wiele lat mieszkała LM Montgomery piekarnię Crawford's i przy okazji omawiania jabłecznika wg. Maud podali przepis na to właśnie ciasto jabłkowe. Ponoć najlepsze w całej okolicy.
Do tego ciasta podają w Crawford's ser cheddar zaznaczając, że placek jabłkowy bez sera to jak pocałunek bez uścisku.
Nie jestem o tym do końca przekonana, ale specjalnie spróbowałam z cheddarem i rzeczywiście muszę przyznać, że to zestawienie zaskakująco smaczne. Tym bardziej, ze jabłecznik jest mało słodki.




Składniki ciasta:


2 szklanki mąki tortowej
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka smalcu lub margaryny*
lodowata woda

Składniki nadzienia:

4 i 1/2 - 5 szklanek pokrojonych w cienkie plasterki jabłek**
2/3 - 3/4 szklanki cukru (w zależności od cierpkości jabłek)
1 łyżeczka skrobi (można zastąpić mąką)
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta soli


*przepis na ciasto podchodzi od LMM, a dawno temu jadano zdecydowanie tłuściej. Ja zastąpiłam proponowane tłuszcze masłem. Moim zdaniem to bardzo dobry wybór.

** to dosyć oryginalny pomysł, aby podawać ilości jabłek w szklankach, prawda? Pewnie zresztą nie chodzi o szklanki tylko o amerykańskie cups. Tak czy inaczej zmierzyłam, że średniej wielkości pokrojone na drobne plasterki jabłko daje nam czubatą szklankę. W moim cieście użyłam 5 antonówek, moim zdaniem wcale nie za dużo.

przepis na tortownicę 24-26 cm




Jabłka zasypujemy cukrem i  przyprawami ( u mnie jak zwykle więcej cynamonu, tu akurat cała łyżeczka) i mąką, mieszamy, odstawiamy i przystępujemy do robienia ciasta.

Wszystkie składniki ciasta muszą być możliwie najbardziej zimne.
Mąkę mieszamy z solą i proszkiem. Tłuszcz wcieramy w mąkę przy pomocy widelca, aż utworzą się grudki wielkości małego groszku. Wtedy dodajemy lodowatą wodę w ilości, która pozwoli nam szybko zagnieść sprężyste ciasto. Gotowe ciasto na minimum 15 minut wkładamy do lodówki, a następnie dzielimy na dwie części, rozwałkowujemy i jeszcze na stolnicy dziurkujemy parokrotnie widelcem. Pierwszą częścią ciasta wykładamy dno blachy, na to wykładamy jabłka, zwilżamy brzegi ciasta wodą i przykrywamy całość drugim kawałkiem, przyklejając równo i dokładnie brzegi. Można sobie pomóc widelcem.
I jeszcze parę uwag LMM i właścicieli Crawford's na temat tego ciasta: wodę lejemy pomału, ale tylko tyle, żeby ciasto było spójne, ciasta nie rozciągamy, możemy je tylko rozwałkowywać podsypując mąką.

Ciasto pieczemy przez około 30 minut w temperaturze 190°C, do czasu aż się delikatnie zrumieni i jabłka będą miękkie.

Uwagi:
- ciasto jest niezwykle aromatyczne, świetnie się przechowuje;
- w czasie pieczenia jabłecznik nie będzie się złocił z wierzchu jak zwykłe słodkie wypieki, bo ciasto nie zawiera cukru;
- ja swoje ciasto dodatkowo posmarowałam przed pieczeniem białkiem, żeby się delikatnie błyszczało.

poniedziałek, 4 października 2010

Brunetki


Były już u mnie blondynki, przyszła więc pora na brunetki;-)  Brunetki, czyli  babeczki z ciemną czekoladą i owocami. Można je upiec w foremkach do muffinów. Jestem pewna, że  ich smak  zachwyci każdego wielbiciela czekolady.




Składniki ciasta:

1/2 kostki masła
3/4 szklanki drobnego cukru
2-3 łyżki wody
1 i 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady +1/2 tabliczki takiej samej czek. pokrojonej w drobne kawałki
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka mąki pszennej
2 jajka
 dowolne owoce jako nadzienie
Rozpuszczamy na małym ogniu czekoladę  (1 i 1/2 tabl) z masłem, wodą, ekstraktem i cukrem. Masę cały czas mieszamy, bo łatwo może się przypalić. Odstawiamy do ostygnięcia. 
Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia.
Gdy masa  czekoladowa jest ostudzona wbijamy do niej po kolei jajka, dokładnie mieszamy i nie przerywając miksowania dodajemy stopniowo mąkę z proszkiem. Na koniec wsypujemy pokruszoną czekoladę. Wylewamy do foremek na babeczki do wysokości mniej więcej 3/4 wysokości, a następnie wykładamy po 3-4 niewielkie cząstki dowolnych owoców. U mnie nektarynki i morele, ale świetnie sprawdzają się banany, maliny czy choćby zwykłe jabłka.
Pieczemy przez około 15-20 minut w temperaturze 190°C. Tych babeczek nie należy trzymać w piekarniku zbyt długo, bo ciasto nadmiernie się wysuszy i straci przez to swoją aksamitność. Obowiązuje więc zasada podobna jak przy pieczeniu brownies. 
Gotowe można polać białą czekoladą, albo w wersji ekstremalnie czekoladowej polewamy je czekoladą czarną:-)

Uwagi:

- babeczki świetnie na ciepło smakują z lodami;
- jeśli ktoś nie jest wielkim amatorem gorzkiej czekolady może jej część zastąpić mleczną, ale wtedy warto zmniejszyć ilość cukru.

 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes