piątek, 14 stycznia 2011

Eklerki


Lubicie eklerki? My lubimy. Niestety ;-)
Są różne wersje tych charakterystycznych podłużnych ciastek. Na ogół oblane są polewą czekoladową, czasami spotyka się je z kremem budyniowym, czasami z bitą śmietaną. Ja często robię je także z bitą śmietaną wymieszaną pół na pół z kremem budyniowym. Muszę się przyznać, że sama wymyśliłam takie połączenie i byłam z niego bardzo dumna. Byłam, dopóki nie doświadczyłam przykrego zderzenia z rzeczywistością czytając w książce słynnego Michela Roux, że on też tak robi ;-)
I jeszcze mała ciekawostka. Czy wiecie, że nazwa ekler pochodzi od francuskiego słowa éclaire, które oznacza błyskawicę? Na początku mnie to zdziwiło, ale potem pomyślałam, że pasuje idealnie. Kształt nieco błyskawicę przypomina, polewa pięknie sie błyszczy, nie wspominając już o tym, że z talerza znikają w tempie absolutnie błyskawicznym.
Zapraszam. Przepis na ciasto ptysiowe odrobinę nietypowy, pochodzi z książki "Ciasta" autorstwa wspomnianego już wyżej Michela Roux.

Składniki ciasta (wg M. Roux):

125 ml mleka
125 ml wody
100 g masła pokrojonego w kostkę
1/2 łyżki soli
1 łyżka cukru pudru
150 g mąki (niepełna szklanka)
4 jajka
1 żółtko roztrzepane z 1 łyżką masła

Składniki masy (wg Dagi):

- 1/2 litra śmietanki kremowej 36%
- 3-4 łyżki cukru pudru
- 1 łyżka ekstraktu waniliowego

Składniki polewy (j.w.):

- tabliczka gorzkiej, dobrej jakości czekolady
- 1 łyżka masła



Przygotowanie ciasta:
Mleko, wodę, masło, sól i cukier podgrzewamy na małym ogniu. Gdy zacznie wrzeć zdejmujemy z ognia, natychmiast wsypujemy mąkę i energicznie mieszamy całość drewnianą łyżką, aż ciasto nabierze gładkości. Wstawiamy jeszcze na chwilę na ogień i nie przerywając mieszania podgrzewamy przez około minutę, aby ciasto osuszyć. Przykładamy do miski, lekko studzimy, a następnie wbijamy po jednym jajku znów energicznie mieszając. Roux sugeruje w dalszym ciągu drewnianą łyżkę, ja jednak wolę na tym etapie posiłkować się zwykłym ręcznym mikserem. Gotowe ciasto powinno być gęste, gładkie i błyszczące.
Nagrzewamy piekarnik do 180°C, wykładamy blachę papierem do pieczenia, a następnie formujemy na nim małe, podłużne ciasteczka o wymiarze około 12-15 na 2-3 cm. Formować możemy przy pomocy łyżeczki, dekoratora do ciast, albo po prostu zwykłej torebki foliowej, w którą pakujemy ciasto, a następnie odcinamy jeden róg. Ważne, żeby pomiędzy ciasteczkami zostawić kilka centymetrów odstępu, eklerki bardzo urosną!
Gdy blacha jest zapełniona smarujemy eklerki roztrzepanym z mlekiem żółtkiem ( no cóż, kompletnie umknął mi ten etap, bez większej szkody dla ciastek) i wstawiamy do gorącego piekarnika na około 25 minut. Z wierzchu powinny być chrupkie w środku lekko wilgotne. Upieczone studzimy i gdy sa idealnie zimne przekrawamy delikatnie na pół.

Przygotowanie masy:
Mocno schłodzoną śmietanę ubijamy z cukrem i ekstraktem waniliowym do momentu, aż będzie idealnie sztywna. Miskę z dobrze ubitą śmietaną można odwrócić do góry nogami. Ważne jest jednak, żeby nie ubijać za długo i śmietany nie "przebić" bo zacznie się z niej wytrącać masło. Gotową śmietaną napełniamy eklerki. Najlepiej zrobić to dekoratorem z grubą ozdobną końcówką, ale można też zwykłą łyżeczką. Miskę po opróżnieniu oddajemy największemu łasuchowi w domu do wylizania ;-)

Przygotowanie polewy:
Napełniamy garnek w 1/3 wodą i stawiamy na gazie. Gdy woda się zagotuje zmniejszamy podgrzewanie do minimum i stawiamy na garnku metalową miskę lub inny, pasujący rozmiarem metalowy garnek. Do owej miski/garnka wrzucamy pokruszoną czekoladę wraz z masłem i mieszając czekamy, aż się rozpuszczą tworząc jednolitą, błyszczącą masę. Lekko studzimy i przy pomocy pędzelka malujemy wierzchy eklerków.
Możemy podawać od razu, albo po 2-3 godzinach, kiedy eklerki lekko zmiękną. Smaczne są też następnego dnia, ale generalnie ciasto ptysiowe niezbyt dobrze i długo się przechowuje.
Jeśli przewidujemy, że większa ilość ciastek zostanie do następnego dnia (choć nie wiem jak to możliwe) bezpieczniej będzie nadziać je kremem budyniowym. Idealnie nadaje się do tego na przykład krem karpatkowy.
Smacznego!



Uwagi:

- wspomniałam, że przepis jest nietypowy, ale osoby nie mające do czynienia z ciastem ptysiowym mogą nie wiedzieć, na czym nietypowość polega. Wyjaśnię więc, że w najpopularniejszych przepisach nie ma zazwyczaj mleka, cukru i soli w składzie. Nie mniej jednak uważam, że dodatek powyższego dobrze eklerkom robi;
- to już naprawdę ostatnia ciekawostka na dziś. Pisząc ten tekst nie byłam pewna, czy eklerki są rodzaju męskiego czy żeńskiego. Skłaniałam się raczej ku wersji męskiej, w "Ciastach" tłumacz użył wersji żeńskiej powędrowałam więc do słownika żeby dowiedzieć, się, że obie wersje są prawidłowe.
Kończąc więc życzę Wam udanych eklerek i eklerków ;-)

15 komentarze:

Majana pisze...

Wyglądają cudownie! Ja kiedyś jako dziecko jadałam, mama kupowała mi i bratu w cukierni.
Oj, wieki nie jadłam eklerków.
W tej chwili raczej za bardzo ich nie lubię, ale patrząc na Twoje, kto wie, kto wie?;)
Pozdrawiam.

kulinarne-smaki pisze...

wstyd się przyznać, że tak dawno jadłam eklerki, że już nie pamiętam ich smaku

Anonimowy pisze...

upiekę na pewno bo mąz uwielbia
kesja/ewa

Zaytoon pisze...

Od dobrych kilku lat nie jadłam eklerów. Aż wstyd się przyznać! Czas chyba nadrobić te zaległości...

Na koniec dodam jeszcze, że bardzo lubię książki M. Roux. Zarówno za przepisy (zazwyczaj idealne!) i zdjęcia, w którym jestem absolutnie zakochana.

Pozdrawiam! :)

Daga pisze...

Ja też nie jadłam eklerów lata całe, ale nie żałuję, że zrobiłam. Zaytoon, też bardzo lubię jego książki i za przepisy, i za zdjęcia.

mamamarzynia pisze...

Super przepis. Wszystko dokładnie i z polotem opisane. Piękne zdjęcia. Wygląd ciastek taki, że nawet ja (raczej słona babka) mam ochotę sięgnąć. Gratuluję!

Karmel-itka. pisze...

och, ja zwykle elkerki kupuję.
wiem, wiem. to wręcz grzech.
jednakże zawsze bałam się ciast parzonych, ale chyba w tym roku zmienię do nich podejście.

Daga pisze...

Mamamarzyniu, bardzo mi miło, dziękuję za słowa uznania :-)
Karmel-itko, ciasta parzone to naprawdę nic strasznego, na pewno dasz radę!

Mateusz pisze...

O ja,.. gdzie można takie kupić? Cudowne. :)

Anucha pisze...

Dawno nie jadłam eklerek. Zawsze jadałam kupne. Twoje wyglądają wyśmienicie i niezwykle kusząco.Ale bym zjadła takiego eklerka, mniam:)
Pozdrawiam serdecznie:)

Marta pisze...

Zrobilam, pyszne :)
Bardzo ladnie mi ciasto uroslo (choc nieksztaltne mi wyszly, ze ho ;)
Nadzialam bita smietana i polalam nie czekolada a polewa kakaowa, lubie na eklerkach smak takiej polewy, kojarzy mi sie wtedy bardziej ze sklepowymi ;)
Piekny blog, pozdrawiam :)

Daga pisze...

Bardzo się cieszę, że eklerki się udały :-)

Anonimowy pisze...

A co z woda,mam dodac razem z mlekiem?

Anonimowy pisze...

zrobilam,ale wydaje sie ze ciasto powinno byc gestsze

Daga pisze...

Wodę oczywiście razem z mlekiem. Trudno mi się odnieść do gęstości ciasta bo go nie widzę. A jak wyglądają eklerki po upieczeniu? Urosły?

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny :-)

 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes