sobota, 9 lipca 2011

Jagodzianki maślane (z przygodami)


Zazwyczaj robię jagodzianki według swojego ulubionego przepisu na bułeczki, ale tym razem postanowiłam wypróbować mocno maślany przepis Liski na bułeczki waniliowe. Nigdy nie robiłam bułeczek z tak dużą ilością masła, więc koniecznie chciałam spróbować, jak smakują. 

Wielokrotnie już pisałam, że bardzo lubię i umiem robić ciasto drożdżowe zabrałam się więc do roboty z wielkim zapałem. Na początku szło świetnie. Wyrobiłam piękne, pachnące obłędnie ciasto i wstawiłam je do wyrastania. Po 30 minutach lekko zaniepokoiłam się faktem, że ciasto ani drgnie. Doszłam jednak do wniosku, że to pewnie przez dużą ilość masła, które utrudnia drożdżom pracę. Wszak ma się te wiedzę na temat wypieków drożdżowych ;-) Po kolejnych 15 minutach ciasto nie przejawiało jednak żadnej chęci do współpracy. Nigdy dotychczas coś takiego mi się nie zdarzyło, pomyślałam więc, że może pomyliłam coś w składnikach?  Spróbowałam odrobiny surowego ciasta, było smaczne, ale jakby mało drożdżowe? Dopiero wtedy pojawiła się w mojej głowie nieśmiała myśl, że ...ekhem, może ja nie dodałam drożdży??? 

Jeśli myślicie, że ciasto, po odkryciu tego haniebnego faktu zostało wysłane do kosza jesteście w błędzie. Ciasto powędrowało do miski, gdzie zostało uraczone odpowiednią ilością drożdży, następnie bardzo, bardzo porządnie wyrobione jeszcze raz i odstawione do wyrastania. Co prawda bałam się, że coś może nie wyjść, bo drożdże dodaje się raczej na początku, a nie na końcu, ale bułeczki zrobiły miłą niespodziankę i okazały się być znakomite. Mięciutkie, wyrośnięte i cudownie maślane. Są nieco cięższe od normalnych drożdżówek, ale myślę, że to jednak z powodu sporej ilości masła, a nie mojego błędu.
Jednym słowem - polecam! 
Zapomniałabym... Moje przygody z bułeczkami są najlepszym dowodem na to, że ciasta drożdżowego nie można się bać, bo wychodzi nawet jeśli nie doda się drożdży ;-)



Składniki: (wiernie przepisuję za Liską)

Zaczyn:*

20 g drożdży
100 ml szklanki mleka
1/2 szklanki mąki
1/4 łyżeczki cukru

Ciasto:

120 g masła o temperaturze pokojowej
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki mleka
3 żółtka
cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
1/4 łyżeczki soli
skórka z cytryny 2 łyżki (ja dałam jedną łyżeczkę - D.)
3 i 1/2 szklanki mąki

Nadzienie:


ok 300 g jagód
cukier do smaku
cukier waniliowy

* zamiast drożdży świeżych można użyć jednej torebki (7g) drożdży instant. Wtedy nie robimy zaczynu tylko mieszamy drożdże bezpośrednio z mąką.



Sposób wykonania (moimi słowami):

Mleko lekko podgrzewamy, mieszamy z drożdżami na gładką masę, dodajemy mąkę, cukier, przykrywamy ściereczką  i odstawiamy do wyrośnięcia. Jeśli używamy drożdży instant (nie mylić z suszonymi!) całkowicie omijamy ten etap i dodajemy drożdże od razu do mąki. To mnie zresztą zgubiło, bo dodałam do mąki wszystko za wyjątkiem drożdży :-)
Przesiewamy mąkę, dodajemy do niej skórkę. W dużej misce ucieramy mikserem masło, dodajemy do niego cukier, zaczyn, a następnie żółtka, lekko podgrzane mleko i mąkę ze skórką (i drożdżami instant, jeśli nie korzystamy z zaczynu). Wyrabiamy dalej na wolnych obrotach lub ręcznie. Kiedy ciasto będzie idealnie gładkie i błyszczące odstawiamy je do wyrośnięcia na około 40-60 minut. Powinno podwoić swoją objętość. W czasie gdy ciasto rośnie możemy przygotować jagody mieszając je z cukrem i cukrem waniliowym. Warto pamiętać, że jagody po upieczeniu robią się kwaśne, więc powinny zostać osłodzone dosyć solidnie.
Gdy ciasto wyrośnie przekładamy je na stolnicę i lekko natłuszczonymi dłońmi dzielimy na 15 równych kawałków. Każdy z kawałków delikatnie rozpłaszczamy w dłoniach na placuszek, na środek nakładamy łyżeczkę jagód, bardzo dokładnie zalepiamy brzegi placuszka tworząc coś na kształt ściśle zamkniętej sakiewki, a następnie układamy bułeczkę na wyłożonej papierem blaszce w taki sposób, aby zalepienie znajdowało się od spodu. 
Podobnie postępujemy z resztą bułeczek. Trzeba pamiętać o zachowaniu pomiędzy nimi kilkucentymetrowych odstępów, ciasto jeszcze sporo urośnie.
Tak przygotowane bułeczki zostawiamy na około 20 minut, a następnie smarujemy je białkiem, posypujemy cukrem lub kruszonką i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 20-30 minut. Bułeczki powinny ładnie wyrosnąć i się zrumienić.
Gotowe wykładamy na kratkę do przestudzenia. Lekko ciepłe można już jeść. Pyszne!

Uwagi:

- Liska ma w swoim repertuarze jeszcze bardziej maślane bułeczki. Link dla odważnych tututu ;-)
- moje bułeczki posypałam kruszonką zrobioną z jednej łyżeczki masła, dwóch łyżek mąki i dwóch łyżek ciemnego cukru. Wszystkie składniki wyrabiamy razem palcami aż zaczną zbijać się w grudki.

13 komentarze:

wiosenka27 pisze...

Ha ha, ja raz zapomniałam dodac proszek do pieczenia i przypomniałam sobie o tym jak juz ciasto było w piekarniku:)
A te jagodzianki waniliowe Liski piekłam w ubiegłym roku i wspominam je ze smakiem:)

Trzcinowisko pisze...

Dokładnie tak!!! wiele osób strasznie się boi ciasta drożdżowego z nieznanych mi przyczyn...to moje ulubione ciasto i zawsze mi wychodzi...nie można się go bać!!!:)pozdrawiam!

Majana pisze...

Cudowne te jagodzianki! Uwielbiam je :) Mniam,mniam:)

Duś pisze...

Ale smakowicie wyglądają, dziabnęłabym jedną:)

burczymiwbrzuchu pisze...

Wyglądają pięknie i apetycznie :)

aga pisze...

Pieknie wygladaja:-)

Anonimowy pisze...

A ja mam pytanie dotyczące dodawania do wszelkich wypieków masła lub... no właśnie margaryny. Czy można te dwa tłuszcze stosować zamiennie? A jeśli nie to czy musi być masło prawdziwe (czyli o zawartości tłuszczu zwierzęcego podajże powyżej 60%)? Osobiście wiem tylko o jednym cieście gdzie różnica między tłuszczem roślinnym a zwierzęcym daje różnicę w smaku a mianowicie w cieście francuskim. Bardzo proszę o odpowiedź eksperta czyli autorkę bloga:-)
Justynka

Daga pisze...

Justynko, po pierwsze nie uważam się za eksperta tylko za pasjonatkę:-)
Jeśli chodzi o masło to prawdziwe masło musi spełniać dwa warunki: musi mieć przynajmniej 82% tłuszczu i powinno powstać ze śmietany. Warto doczytać te dwie informacje na opakowaniu. Moim zdaniem różnica w smaku ciasta zawsze przechyla się na korzyść masła. Bez względu na to, czy ciasto jest francuskie, drożdżowe czy kruche. Po prostu to z masłem jest smaczniejsze. Masła nie należy oczywiście nadużywać w diecie ze względu na jego wysoką kaloryczność i zawartość cholesterolu, ale to przynajmniej produkt naturalny w odróżnieniu od utwardzanych tłuszczy roślinnych (czyli margaryn w kostce), które zawierają bardzo szkodliwe izomery trans, sztuczne witaminy i barwniki. Więcej na ten temat tłuszczów przeczytać na przykład tu: http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,8386459,Maslo_czy_margaryna_.html

Sue pisze...

Aż ślinka cieknie ;)

Anonimowy pisze...

Bardzo dziękuję za odpowiedź, ja też wolę dodawać masło ale czasem trzeba stanąć przed wyborem czy zabrać masło rodzinie (bo akurat się kończy) czy użyć margaryny do wypieków a akurat ma się taaaką ochotę coś upiec:-)
Justynka

Anonimowy pisze...

aaa czy trzeba dodac proszek do pieczenia ? prosze o odpowiedz. Pozdrawiam

Daga pisze...

nie
do ciast w drożdżami nie dajemy proszku do pieczenia

Paulina pisze...

Jagodzianki zawsze kojarzą mi się z latem i wakacjami... zaraz zatem zabieram się za pieczenie, oby się udały:)

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny :-)

 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes