piątek, 28 października 2011

Misianka i szarlotka


Szarlotka misiankowa zrobiła już karierę w sieci, bywała na wielu forach i  blogach i zastanawiałam się poważnie, czy w ogóle ją u siebie umieszczać. Doszłam jednak do wniosku, że warto, bo po pierwsze ciasto jest bardzo smaczne i oryginalne, a po drugie jest okazja aby przypomnieć, skąd się ta szarlotka wzięła.
Przepis po raz pierwszy ujrzałam ładnych kilka lat temu w jakimś dodatku do Gazety Wyborczej. Oczywiście powinnam mieć go w swych przepastnych zasobach, ale nie potrafię znaleźć. Nie macie wrażenia, że jak coś jest potrzebne tu i teraz, to zrobi wszystko, żeby się znaleźć dopiero wtedy, jak zupełnie nie będzie przydatne? Pozwólcie więc, że w kwestii receptury będę się posiłkowała niezawodną  Galerią Potraw.


Autorką przepisu jest Misia Zielińska, właścicielka mikro kawiarenki Misianka, mieszczącej się w jednym z najpiękniejszych w Warszawie parków  - Parku Skaryszewskim, którego odwiedzenie bardzo polecam. 
Jeśli ktoś chciałby odnaleźć w parku Misiankę musi się jednak nastawić na porządne poszukiwania, bo maleńki domek, w którym się mieści jest kompletnie ukryty w wielkiej kępie krzewów. Jeśli będziecie go poszukiwali w ładny i w miarę ciepły dzień przyjrzyjcie się uważnie spacerowiczom. Jak zauważycie, że wyjątkowo dużo ludzi oprócz toreb, aparatów fotograficznych i dzieci usiłuje również nieść papierowe talerzyki z apetycznymi słodkościami to znaczy, że jesteście w pobliżu ;-)
Ja sama misiankowych słodkości próbowałam siedząc na parkowej ławce.
Byłabym zapomniała. Jeśli odwiedzicie park, koniecznie, absolutnie koniecznie zwróćcie uwagę na wiewiórki. Są przepiękne i jest ich naprawdę bardzo dużo. Bardzo żałuję, że nie udało mi się żadnej sfotografować, ale kiedyś na pewno to zrobię!



Składniki ciasta:

1/2 kg mąki
1 kostka masła
1 filiżanka cukru
2 żółtka
szczypta soli
2 łyżki kwaśnej śmietany
1 białko do posmarowania ciasta

Składniki nadzienia:

1 kg obranych kwaśnych jabłek przekrojonych na połówki i pozbawionych gniazd nasiennych
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
cynamon i cukier w ilości zależnej od upodobań i smaku jabłek

przepis na okrągłą foremkę około 26-28 cm





Mąkę mieszamy z cukrem i solą, siekamy z masłem, a następnie dodajemy żółtka, śmietanę i zagniatamy szybko ciasto. Wkładamy je do lodówki na 2 godziny.
Jabłka posypujemy cukrem, cynamonem i skórką z cytryny i również odstawiamy na 2 godziny.

Po upływie wyznaczonego czasu dzielimy ciasto na dwie części. 
Jedną część rozwałkowujemy i wyklejamy nią okrągłą blaszkę, tortownicę albo formę do tarty robiąc niewysoki rancik dokoła. Następnie smarujemy białkiem, nakłuwamy widelcem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 160°C na około 15 minut.
Na tak podpieczonym spodzie układamy jabłka brzuszkami do góry, jedno obok drugiego. Rozwałkowujemy drugi kawałek ciasta i przykrywamy nim jabłka starannie dociskając brzegi. 
Wierzch ciasta nakłuwamy w kilku miejscach widelcem, aby uniknąć pęknięcia i wkładamy całość do piekarnika na jeszcze około 60 minut.
Podajemy ciepłe. Doskonale smakuje z lodami albo sosem waniliowym.
Smacznego!


Uwagi:

- ponieważ wszystkie kruche szarlotki piekę w temperaturze 180°C tę z rozpędu również wstawiłam do takiej temperatury. Spód podpiekałam około 20 minut, a całość piekłam około 45.
- do mojej szarlotki dałam nieco mniej ciasta, bo zależało mi, żeby było jak najwięcej jabłek. W oryginale, który miałam okazję podziwiać w Misiance ciasto ma około 0.5 cm grubości zarówno na spodzie jak i na górze.


13 komentarze:

Amber pisze...

Zawsze się tą szarlotką zachwycam!
A misiankową kawiarenkę trudno znaleźć,to fakt.

Maggie pisze...

Po raz pierwszy odwiedzając Twojego bloga mogę dumnie powiedzieć- ten przepis znam :)
Mam go od kilku lat właśnie z GW i jest to moja ulubiona wersja szarlotki
Pozdrowienia
M.

Majana pisze...

Wspaniała szarlotka! :)
Myslę,ze warto pokazywać takie przepisy. To nic ,że już tyle blogów ją pokazywało. U każdego jest inna, a poza tym tak pysznie wygląda,że szkoda nie pokazać.
Pozdrawiam:)

Angie pisze...

Szarlotka wygląda obłędnie

Hania-Kasia pisze...

Szarlotka wygląda na zdjęciach bardzo ładnie, ale jadłam ją w wersji oryginalnej w Misiance i nie zrobiła na mnie większego wrażenia pod względem smaku - widocznie bardziej lubię inne rodzaje ciast. Moim numerem 1 z tej kawiarenki jest tort macedoński, lubię też bananowy i Amaretto oraz tartę z truskawkami. Bardzo żałuję, że pani Misia nie opublikowała przepisu na tort macedoński.

Jeśli chodzi o samą kawiarenkę - znam ją od dawna, dotarłam tam po przeczytaniu zachęcającej notki na jej temat w gazecie, jednakże udało mi się do niej dotrzeć dopiero za drugim podejściem - za pierwszym razem nie udało mi się jej znaleźć. Nie wpadłam od razu na to, że kawiarenka mogła powstać w budynku, w którym wcześniej mieścił się szalet.

Daga pisze...

Haniu-Kasiu, szarlotka to po prostu...szarlotka, więc trzeba chyba lubić ten rodzaj ciast, żeby docenić jej walory smakowe. Niestety, nie miałam okazji spróbować tortu macedońskiego, próbowałam tylko kajmakowego i ten akurat, szczerze mówiąc, nie zachwycił mnie. Bałam się, że będzie zbyt słodki, a okazał się być pozbawiony smaku.
A wracając do szarlotki, to ja jednak polecam robienie jej w domu i podawanie na ciepło, z lodami. Zupełnie inny smak! (no i nie kosztuje 8 zł za kawałek;-))

ana pisze...

Dla mnie misiankowa szarlotka to numer jeden wśród szarlotek.
W Misince byłam wiele razy i moim numerem dwa jest tort bananowy na orzechowych bezach, szkoda, że nigdzie nie mam przepisu. Kiedyś można było cieszyć się smakiem misiankowych ciast także w kawiarniach Tchibo...

aga pisze...

fajna ta szarlotka:) pysznosci:)

mnemonique pisze...

misiankowa - pięknie to brzmi. A poza tym to taka fajna szarlotka - takie trochę american pie, przykryte warstwą ciasta na górze. Fenomenalne. Dzięki Tobie chętnie przy najbliższej okazji odwiedzę tę kawiarenkę.

Pozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com

lo pisze...

Mnie zawsze zachwyca wygląd tej szarlotki. Te góry i dolinki. Zresztą czy może być lepsze ciasto na jesień niż szarlotka? Pozdrawiam.

Bella pisze...

Super, że trafiłam na Twojego bloga:) U mnie w domu piecze mąż. Teraz, dzięki Twoim szczegółowym przepisom, będę mogła go zaskoczyć:) Już się nie mogę doczekać jego miny:))

Daga pisze...

Bardzo mi miło Bello :-)

Anonimowy pisze...

Prawda wypieki są rewolucyjne , szkoda że personel te przepyszne wypieki wynosi , tylko Szefowa nie wie ....

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny :-)

 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes