Zanim przejdę do pierniczków muszę zacząć od tego, że jesteście wspaniali. Pytając Was o nazwę dla mojego bezimiennego orzechowego wypieku nawet nie przeczuwałam, że aż tak się uśmieję czytając kolejne propozycje. Obiecuję, że teraz nazwy będą wymyślać tylko Czytelnicy. I następnym razem postaram się o jakieś porządne nagrody.
A oto wszystkie nazwy, które wymyśliliście tu i na Facebooku: miodowo-orzechowe twisty, warkocze świąteczne, orzechowe zawijasy, świderki miodowo-orzechowe, adwentowe łakotki, miodowo-orzechowe pyszności, orzechowe sopelki, rozkosz z gwintem, świdry orzechowe, orzechowe spiralki albo sprężynki, kruche sopelki, orzechowe kręciołki.
Wszystkie cudne, a niektóre komiczne: wilczyca-Aga, niemalże spadłam z krzesła wyobrażając sobie miny gości, gdy zbliżam się do nich z paterą i zapowiadam rozkosze z gwintem:-)
Po długim zastanowieniu wybraliśmy razem z moim M propozycję złożoną przez Kasię_h, czyli miodowo-orzechowe twisty. Do laureatki wyślę maila z maleńką propozycją i jeszcze raz bardzo dziękuję za udział w spontanicznej zabawie.
Przechodząc zaś do pierniczków. Nie będzie dziś nowego przepisu. Przepisy na tradycyjne pierniczki już na blogu mam, wielokrotnie sprawdzone i wszystkie serdecznie polecam:
Powyższe przepisy możecie wykorzystać do zrobienia niezwykle urokliwych pierniczków witrażowych. Wyglądają bardzo efektownie, a niezwykle łatwo je zrobić. Wszystko czego do nich potrzebujemy, oprócz rzecz jasna, ciasta, to torebka zwyczajnych landrynek, które kruszymy na drobne kawałeczki.
Ciasto rozwałkowujemy tak jak zwykle, a w wycinanych pierniczkach wykrawamy dodatkowo dowolne okienka. Następnie przekładamy pierniczki na wyłożoną papierem blachę i w wycięte otwory wsypujemy dosyć grubą warstwą (mniej więcej na grubość pierniczka) pokruszone landrynki. Pieczemy jak normalne pierniczki, z tym że nie zdejmujemy od razu z blaszki. Okienka tuż po wyciągnięciu z piekarnika będą jeszcze kipieć rozgrzaną masą landrynkową. Dopiero po kliku minutach pęcherzyki powietrza znikają, a zamiast nich pojawiają się piękne szybki. To czas, kiedy pierniczki możemy delikatnie oderwać od papieru.
Można pokruszyć wszystkie landrynki razem i wtedy uzyska się kolor, jak u mnie na zdjęciu, a można je kruszyć kolorami, zachowają wówczas odrębną kolorystykę. Pierniczki można oczywiście przepięknie ozdobić, chociaż przyznam, że ja pierniczki witrażowe najbardziej lubię bez żadnych ozdób. Metoda z landrynkami doskonale się też sprawdza do zrobienia szybek w domku z piernika.
Bardzo, bardzo polecam.
Robię takie pierniczki już od wielu lat, nie pamiętam więc, gdzie zobaczyłam je po raz pierwszy. Prawdopodobnie było to w Galerii Potraw.
Zapomniałabym - Aniu, dziękuję za bycie modelką!
Tak to jest proszę Państwa, przyjdzie do mnie niewinna zupełnie osoba na niewinną zupełnie herbatę, a ja zamiast miłych ploteczek na kanapie wyganiam ją na zimny taras, gdzie musi trzymać do zdjęcia pierniczki, póki się szalona blogerka nie wyżyje. Dobrze, że chociaż później podałam tę herbatę..;-)



7 komentarze:
Cudne pierniczki :)
A nazwy rzeczywiście świetne!:)
Pozdrawiam. :)
"rozkosze z gwintem" Bajka! :)
cudowne pierniczki ...a cod o nazw - to oj tak nieraz się uśmiałam czytając komentarze ...bo takie konkursy lubię i sama biorę w nich często udział:)
O jak miło:) Już wysłałam Ci maila i niecierpliwie czekam na odp:)
Piękne te witrażyki:) Ja niestety nie mogę ich upiec bo obydwoje z mężem nie przepadamy za landrynkami. Może kiedyś upiekę ozdobnie:)
Od zawsze marzą mi się takie witraże na choince. Wyglądają tak cudnie ciepło i domowo..
Pozdrawiam! :)
i ja je piekę co roku, problem tylko z nimi mam taki, że te, które zawieszę na choinkę zaczynają po paru dniach kapać ... Twoje też tak mają?
Moje tylko raz się rozpłynęły, jak zostawiłam je w ciepłym miejscu na talerzu. Na choince nigdy. Może Ci się od lampek nagrzewają?
Prześlij komentarz
Dziękuję :-)