Dlaczego na opak? Wystarczy zerknąć na jego nietypowy przekrój.
Tort upiekłam na cześć przyjaciół powracających z wyprawy do Ameryki Południowej. Ponieważ regiony, które odwiedzili specjalizują się w produkcji kakao to tort musiał być czekoladowy. Swe czerwone akcenty natomiast zawdzięcza wizycie w Argentynie i oczywiście tangu. Co prawda Ameryka Płd to także region wielkiej popularności dulce de leche, ale uznałam, że dodawanie go do tego akurat tortu to za dużo szczęścia. Czasami mniej znaczy więcej.
Tort jest pyszny - mocno czekoladowy, aksamitny. Maliny ładnie przełamują jego smak i dodają mu małego pazura.
Jeśli ktoś byłby ciekawy, róże także zostały zjedzone :-)
Składniki ciasta:
(proporcja na jedną roladę, w sumie będziemy potrzebowali 3 rolady)
4 jajka
4 czubate łyżki cukru pudru
3 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka dobrego, mocnego kakao
Składniki masy:
1.75 litra śmietany 36%
3 gorzkie czekolady
4 czubate łyżki cukru pudru
2 łyżki ekstraktu waniliowego
20 dag świeżych lub mrożonych malin
Składniki polewy:
2 gorzkie czekolady
1 łyżka masła
Przygotowanie ciasta:
Wykładamy papierem do pieczenia największą blachę jaka jest na wyposażeniu piekarnika (tę o wymiarach piekarnika). Piekarnik nastawiamy na temperaturę 160°C.
Mąkę pszenną przesiewamy z kakao i mąką ziemniaczaną. Jajka ubijamy z cukrem przy pomocy miksera aż masa kilkakrotnie powiększy swoją objętość i stanie się prawie biała i sztywna. Następnie wyłączamy mikser i stopniowo dodajemy do jajek składniki sypkie delikatnie mieszając za każdym razem łyżką lub rózgą.
Tak przygotowane ciasto rozprowadzamy równomiernie w formie i wkładamy do piekarnika na około 15-20 minut. Ważne, aby ciasta nie przesuszyć, bo nie da się zwinąć.
Upieczone ciasto jeszcze na gorąco zwijamy w roladę i odstawiamy do ostudzenia. Jeśli komuś brakuje w tej dziedzinie wprawy
tutaj może szczegółowo przeczytać, jak się to robi.
Potrzebujemy w sumie 3 rolady, tak więc wszystkie powyższe czynności musimy wykonać 3 razy.
Gdy rolady są już ostudzone wyciągamy je z papieru.
Przygotowanie masy:
Rozpuszczamy na parze czekolady, odstawiamy do ostygnięcia. Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywno wraz z cukrem i ekstraktem, a następnie mieszamy stopniowo i delikatnie ze schłodzoną czekoladą i dzielimy masę na 5 części..
Od tej chwili zaczynamy liczyć czas, bowiem masa śmietanowo-czekoladowa będzie się robiła coraz bardziej gęsta, nie powinniśmy więc jej zostawiać, tylko trzeba od razu przystąpić do dalszej pracy.
Na każdej roladzie rozsmarowujemy równomiernie 1 część masy, posypujemy 1/3 malin i zwijamy jak się da najciaśniej. Wewnątrz rolady nie powinno być wolnych przestrzeni.
Gdy mamy już zwinięte wszystkie 3 rolady dzielimy każdą z nich na 5 równych części. Części muszą być naprawdę bardzo równe i równo przycięte. To nie jest trudne, rolady są dosyć sztywne, maliny miękkie, więc można to wykonać ostrym nożem bardzo precyzyjnie.
Gdy mamy już 15 równych części układamy na talerzu/paterze obręcz od tortownicy o średnicy 26-28 cm i zaczynamy układać w niej bardzo ciasno poszczególne części ciasta, tak jak to widać na zdjęciu:

Do sklejania ich ze sobą używamy pozostałej masy. Każdy kawałek musi być nią posmarowany dookoła. Kawałki rolad traktujemy dosyć bezwzględnie dociskając je i gniotąc. Dla ostatecznego wyglądu ciasta nie liczy się ich kształt tylko to, że zostaną ułożone bardzo ciasno. Musimy też pamiętać, aby wciskając masę pomiędzy poszczególne kawałki wcisnąć ją do samego dna. To dosyć mozolna część pracy, ale wbrew pozorom idzie całkiem szybko. Gdy wszystkie kawałki ciasta zostały już ciasno ułożone, a wszelkie luki zostały uzupełnione wyrównujemy masą wierzch tortu i wkładamy go do lodówki na kilka godzin, aby ostatecznie stężał. Dobrze jest zostawić 1-2 łyżki masy do ostateczne wyrównania brzegów. Gdy tort jest odpowiednio schłodzony delikatnie okrawamy go dookoła i zdejmujemy obręcz tortownicy. Uzupełniamy resztą masy ewentualne krzywizny dookoła tortu i ponownie wkładamy do lodówki.
Przygotowanie polewy:
Rozpuszczamy czekolady wraz z masłem a następnie studzimy. Gdy masa jest idealnie chłodna smarujemy nią tort. przy pomocy specjalnej packi albo szerokiego, płaskiego noża. Odstawiamy do zastygnięcia masy.
Przystrajamy według własnego uznania.
Na moim torcie znajdują się cukrowe perełki oraz prawdziwe róże uwiecznione 2 dni wcześniej w białku wymieszanym z cukrem kryształem. Róże pokrywamy płynem białkowo-cukrowym przy pomocy pędzelka, starając się pokryć każdy płatek osobno, a następnie odstawiamy w temperaturze pokojowej aby ostatecznie zesztywniały. Tuż po pomalowaniu są bardzo mokre, lepkie i wiotkie, nie nadają się do użycia, tak więc odpowiednio wczesne ich przygotowanie jest sprawą kluczową.
Uwagi:
- jeśli chcemy aby polewa była wyjątkowo błyszcząca i nie brudziła palców warto dodać do niej łyżeczkę żelatyny rozpuszczonej w niewielkiej ilości gorącej wody. Ten mały trik potrafi zdziałać cuda;
- jeśli zdecydujecie się na użycie róż w cukrze dopilnujcie aby dostać róże, które nie były traktowane w ostatnim czasie żadnymi środkami chemicznymi, oraz zadbajcie o porządne wyparzenie skorupek jaj. Jak już pisałam goście ku mojemu zdumieniu spróbowali również róż:-).
W niektórych krajach można bez problemu w każdym sklepie kupić białka pasteryzowane, szkoda, że nie u nas.