Zanim przejdę do przepisu serdecznie Was proszę o zerknięcie w lewo. Widzicie na bocznym pasku informację o konkursie? Będę wdzięczna, jeśli zechcecie na mnie zagłosować. Koszt jednego SMS to tylko 1.23 i przeznaczony jest na cele charytatywne. Wkrótce zresztą zamieszczę bardziej wyrazistą prośbę o głosowanie. Na razie "prośba" chłodzi się w lodówce;-) Tymczasem przechodzę do przepisu.
Znacie "Białe Michałki"? Lubicie? Jeśli tak, to jest przepis dla Was.
Ja "Białe Michałki" polubiłam, ale zawsze przeszkadzała mi ich nadmierna sztuczność - posmak tłuszczu cukierniczego, sztucznych aromatów i tym podobnych. Kiedy więc trafiłam na ten przepis na trufelki a'la "Białe Michałki" na niezawodnym forum cincin musiałam go wypróbować. W przepisie należy do trufelków dodać pokruszone herbatniki, ale mnie szkoda było psuć wspaniały mleczno-orzechowy smak masy zdecydowałam więc, że najlepiej będzie rozłożyć ją na pysznym kruchym spodzie. Ci, którzy są amatorami smaku ciasteczkowego będą kruchym spodem usatysfakcjonowani, a Ci, którzy niekoniecznie za nim przepadają, też nie powinni narzekać na ten cienki, delikatny i aromatyczny dodatek.
Na zdjęciu moje "Michałki" są na spodzie czekoladowym, bo chciałam wypróbować także taką wersję. Jestem z niej zadowolona, jeśli jednak chcecie uzyskać smak jak najbardziej podobny do oryginału użyjcie spodu białego.
Składniki ciasta:
10 dag masła
15 dag mąki pszennej
2 żółtka
2 łyżki cukru pudru
2 łyżki dobrego ciemnego kakao (jeśli wolicie spód jasny omińcie ten punkt)
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
Składniki masy:
100g białej czekolady
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
2 łyżki masła
1 i 1/2 szklanki mleka w proszku (nie w granulkach!)
1 szklanka zmielonych, niesolonych orzechów arachidowych
1/2 szklanki grubo zmielonych orzechów jak wyżej
1 łyżka ekstraktu waniliowego (jeśli chcecie użyć cukru dodajcie niezależnie łyżkę wódki lub innego mocnego alkoholu)
Polewa:
100g białej czekolady
przepis na tortownicę około 22 cm lub kwadratową blaszkę
Mąkę przesiewamy z pudrem, wanilią i kakao (o ile go użyjemy), a następnie siekamy ze schłodzonym masłem jak najdrobniej. Dodajemy żółtka i zagniatamy zwarte ciasto. Wykładamy nim dno blaszki pozostawiając rant o wysokości około 1 cm i wkładamy do lodówki na minimum 30 minut.
Po upływie tego czasu ciasto prosto z lodówki wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C i pieczemy przez około 20-25 minut. Ma być całkowicie upieczone.
Czekoladę rozpuszczamy na parze. Zwykłe mleko podgrzewamy razem z cukrem i masłem do rozpuszczenia składników. Odstawiamy na chwilę do ostygnięcia. Gdy masa jest ciepła, ale nie gorąca dosypujemy do niej mleko w proszku i dokładnie mieszamy, żeby nie było grudek. Następnie dodajemy rozpuszczoną czekoladę, ekstrakt (lub alkohol) i wszystkie orzechy. Mieszamy. Masa powinna być bardzo gęsta, lepka. Jeśli okaże się, że jest zbyt rzadka, albo zbyt gęsta możemy dodać do niej nieco mleka w płynie lub mleka w proszku, zależnie od konsystencji. Gotową masę wykładamy na upieczony spód. Czekoladę przeznaczoną na polewę rozpuszczamy na parze i jeszcze ciepłą rozprowadzamy po cieście. Odstawiamy całość w chłodne miejsce.
Kroimy jak całkowicie stężeje, zwykle ma to miejsce po 2-3 godzinach.
Uwagi:
- powyżej parę razy wspominam o smaku zbliżonym do oryginału. Nie do końca jest to prawda, bowiem masa na prawdziwym maśle, prawdziwej wanilii, przykryta prawdziwą białą czekoladą, a nie białą polewą, na dodatek z dużo większą ilością orzechów, ale mniejszą ilością cukru nie smakuje tak samo jak cukierek. Smakuje lepiej.
- jeśli chcecie zamiast ciasta mieć jednak cukierki możecie z podanej masy utoczyć kulki, a następnie oblać je czekoladą i porządnie schłodzić. Dodatek pokruszonych herbatników nie jest konieczny.




34 komentarze:
Wspaniale wyglada to ciasto, bardzo apetycznie !
Pozdrawiam:)
jakbym spróbowała, to pewnie bym się zachwyciła, bo fanką białych michałków oczywiście jestem.
fantastyczne! to jedne z moich ulubionych cukierków
Cudowne! Ja co prawda jeszcze bialych michalkow nie jadlam ale cos czuje, patrzac na to ciasto, ze bym je polubila :))
Pozdrowienia.
Znam i lubie, wiec ta krajanka to cos zdecydowanie dla mnie! Podoba mi sie ten ciemny czekoladowy spod.
Lubię Białe Michałki, więc na pewno by mi posmakowało. Super!
Przychodzi ochota na ugryzienie ekranu , kiedy się ogląda te zdjęcia!
Ponieważ nie mogę jeść slodkiego to tylko zagłosuję ;)
Pozdrawiam
dziękuję za miłe słowa:-)
Keskese, jak to "tylko" zagłosujesz? Aż! Bardzo, bardzo dziękuję!
wspaniałe!!
Łał, świetna ta krajanka! Ten czekoladowy spód dodaje jej uroku ;)
Wypróbuję, uwielbiam te smaki.
pozdrawiam i dziękuję za przepis,
Chętnie wypróbuję ciasto, gdyż cukierki bardzo lubię
Białe michałki to dla mnie sensacyjne odkrycie ubiegłego roku, więc oczywiście że spróbuje i przetestuję! :))
Nie przepadam za Białymi Michałkami, ale i tak mam ochotę na taką krajankę, tak smakowicie wygląda!:)
Nie wiem jak Biale michalki smakuja, ale krajanka wyglada bardzo apetycznie i wyobrazam sobie jej smak :)
nic, tylko zajadac! cudowna krajanka.
wygląda przepysznie!!! :))))
Białe Michałki wręsz uwielbia,a że cokolwiek z Pani przepisów bym nie zrobiło - smakuje wybornie, więc to powyżej NA PEWNO trafi do moich ulubionych przepisów :) MNIAM!!!
To jest zdecydowanie coś dla mnie!
Az smakowicie zapachnialo gdy czytalem te przepisy, BRAWO, musze sie na cos skusic :)
Zrobiłam! Na białym spodzie... Obłędne!!! Na pewno jeszcze powtórzę w innych wariacjach czyli czekoladowe i jako cukierki. I zrobiłam małą reklamę blogowi, bo wzięłam to ciacho do pracy i wszyscy prosili o przepis! :D
Czekoladowe michałki za mną też chodzą, pewnie wkrótce zrobię, tylko muszę znów kupić mleko w proszku.
Za reklamę bloga bardzo dziękuję :-)
Z tą reklamą - nie ma za co :) Z Twojego bloga korzystam bardzo często i jeszcze mi się nie zdarzyło żeby coś nie wyszło, więc z czystym sumieniem polecam go wszystkim zainteresowanym. :D
A powyższe ciasto w wersji z mleczną czekoladą zrobiłam w piątek i pół blachy (robię w prostokątnej ok. 21x25) poszło do tego samego dnia, a prawie cała reszta w sobotę (na niedzielę zostało po małym kawałeczku do kawy). Mój mąż zakochał się w tym cieście i co chwilę podjadał - w końcu znalazłam ciasto dla niego, bo często nieufnie podchodzi do mich kulinarnych eksperymentów (woli ciasta tradycyjne, popularne). W tej wersji ciasto jest odrobinę mniej słodkie, ale równie dobre. Kolejną wersję - bo na pewno będzie - zrobię w oryginale, czyli tak jak tutaj, z czekoladowym spodem :)
Czekoladowy spód według jednych nieco przyćmiewa smak masy, według innych dodaje jej charakteru. Ciekawa jestem, co Twój mąż powie w tej sprawie ;-)
Mnie tymczasem chodzi po głowie zrobienie wersji oryginalnej Michałków, czyli z kakao.
a właśnie co do mleka w proszku... czy takie mleko modyfikowane dla dzieci też się nadaje? czy to zupełnie inna bajka?
Inna bajka. Możesz oczywiście spróbować, ale kompletnie nie jestem w stanie przewidzieć efektu.
Czekoladowy spód właśnie siedzi w piecu, a jutro dojdzie do niego michałkowa masa:) coś czuję, że ta krajanka stanie się nową tradycją w naszej rodzinie :) dziękuję za przepis :*
Mam nadzieję, że będzie Wam smakowała :-)
Tak jak ktoś wcześniej pisał,Białe Michałki to było cudowne cukiernicze odkrycie 2011 roku. Teraz pojawiły się kawowe i pomarańczowe, więc może pokombinuje Pani nad takimi krajankami? :)
Tą krajankę zrobiłam głównie z myślą o Panach w mojej rodzinie, bo to im głównie zasmakowały cukierki,ale.... krajanka przypadła do gustu i mnie! Pycha, pycha, pycha... Pozmieniałam co prawda proporcje,żeby móc ją zrobić w tradycyjnej prostokątnej formie, ale starałam się trzymać proporcji.
Super przepis, gratuluję.
Zrobiłam ciasto:) Na razie jeszcze nie wiem co ze smakiem, bo ciasto się dopiero chłodzi, ale wylizywałam miskę po masie i była pyszna:) Mam tylko jedno małe pytanie, bo stało się coś dziwnego. Otóż, rozpuszczając czekoladę na parze (na szczęście na polewę), dodałam do niej odrobinę mleka (chciałam mieć więcej polewy, bo ciasto zrobiłam z podwójnych proporcji na dużą blachę), czekolada zamiast pozostać gładka ścięła się, wygląda trochę jak jajecznica. Nie rozumiem dlaczego tak się stało, przecież czasami dodaje się wodę, mleko albo śmietankę do rozpuszczonej czekolady i nic się z nią nie dzieje...
Ka.ma.mi - biała czekolada jest bardzo kapryśna przy rozpuszczaniu, dużo trudniejsza niż czekolada czarna. Jeśli już chcemy ją z czymś mieszać to lepiej zrobić to odwrotnie - rozpuścić ją w ciepłej śmietance lub mleku, chociaż moim zdaniem śmietanka lepsza.
Anonimowy z 11.02 - spróbowałam póki co Michałków kawowych, ale bardzo mnie rozczarowały. Na pomarańczowe jeszcze nie trafiłam, ale kto wie, może jeszcze pokombinuję coś ze smakami:-)
Dzięki:) Próbuję jeszcze ratować tą polewę, ale czarno to widzę. Podgrzewałam na wolnym ogniu (na parze), myślałam, że się w końcu połączą składniki, ale jest tylko gorzej. Czekolada się rozwarstwiła - mam tłuszcz i białe, zważone grudki:( Chyba jednak ciasto otrzyma polewę czekoladową z kakao i masła...
Obawiam się, że polewa jest nie do uratowania. Ja kiedyś nawet w przypływie desperacji usiłowałam zrobić coś z takimi grudkami, po oddzieleniu tłuszczu, ale jedyne co można uzyskać to masę o konsystencji plasteliny.
Polewy możesz w ogóle nie robić. Czekoladowa oczywiście będzie pyszna, ale nie wiem, czy nie zdominuje ostatecznie smaku nadzienia, którego cały urok polega na tym, że jest białe i delikatne w smaku.
Prześlij komentarz
Dziękuję :-)