wtorek, 29 grudnia 2015

Wieniec drożdżowy i o pewnej tajemniczej łapie


Czy w Waszym domu też mieszka tajemnicza łapa?
U mnie mieszka. I to więcej niż jedna. Ale ta, o której chcę dziś napisać jest wyjątkowo wszędobylska i aktywna. Pojawia się w najmniej oczekiwanych miejscach i przystępuje do działań które w danym momencie są najmniej pożądane.
Dziś objawiła się znienacka w chwili, gdy chciałam uwiecznić swój kolejny wypiek i pochopnie wymyśliłam, żeby to zrobić w domu, a nie jak to zwykle czynię w mojej czystej i spokojnej pracowni.
Próby fotograficzne skończyły się właściwie w momencie gdy łapa pojawiła się w obiektywie, a pojawiła się, rzecz jasna, jak tylko rozpoczęłam cokolwiek robić. Tym sposobem zdecydowałam, że dostaniecie to co jest, czyli przepis na pyszne ciacho i zdjęcia łapy z niewielkim dodatkiem rzeczonego wypieku.
Ze specjalnym pozdrowieniem dla kociarzy :-)




Składniki ciasta:

5 g świeżych drożdży
3 łyżki cukru
1/2 szklanki mleka
1/4 kg mąki pszennej lub orkiszowej (u mnie orkisz typ 650)
szczypta soli
3 jajka
skórka otarta z 1/2 pomarańczy
50 g masła

Składniki nadzienia:

I
5 łyżek tłustego zmielonego sera, 1 żółtko, 1 łyżka cukru, 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

II
100g suchego mielonego maku, 1/2 szklanki mleka, 1 łyżka miodu, 1 łyżka cukru, 2 żółtka, 1 łyżka masła, 1 łyżka ekstraktu waniliowego, 1 łyżka bakalii.


Przygotowanie ciasta:

Drożdże łączymy z łyżeczką cukru, zalewamy 3 łyżkami ciepłego mleka, posypujemy 1 łyżką mąki, odstawiamy do wyrośnięcia. Mąkę przesiewamy, dodajemy resztę cukru, sól, skórkę. Masło rozpuszczamy.Wlewamy wyrośnięte drożdże do mąki, dodajemy żółtka, mleko i całość porządnie wyrabiamy. Jeśli ciasto jest bardzo gęste można dodać nieco więcej mleka niż jest w przepisie. Gdy ciasto zacznie odchodzić od ręki dodajemy lekko ciepłe masło i ponownie wyrabiamy całość na gładko. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

W czasie gdy rośnie przygotowujemy nadzienie:
Składniki nadzienia numer I mieszamy dokładnie ze sobą - nadzienie jest gotowe.

Mak zalewamy gorącym mlekiem i czekamy aż napęcznieje, a następnie bardzo dokładnie go odcedzamy, dodajemy masło, miód, cukier i bakalie i całość przez chwilę prażymy ciągle mieszając. Studzimy, dodajemy żółtka i ekstrakt waniliowy. Mieszamy całość.

Gdy ciasto wyrośnie delikatnie je odgazowujemy, a następnie dzielimy na dwie części. Każdą z tych części rozwałkowujemy na prostokąt o długości boku około 40 cm. Na środku jednej części rozsmarowujemy nadzienie serowe, na środku drugiej makowe. Każdą z części zwijamy w rulon, a następnie dwa rulony ciasta zaplatamy razem i łączymy ich końce. Tak, jak to widać na zdjęciu:



Gotowe ciasto odstawiamy ponownie do wyrośnięcia na ok. 20-30 minut. Po tym czasie smarujemy je białkiem, posypujemy płatkami migdałowymi i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Pieczemy przez około 30 minut. Sprawdźcie dokładnie czy ciasto jest upieczone. Ze względu na wilgotne nadzienie może się zdarzyć, że będzie wymagało kilku minut więcej. Gotowe lekko studzimy i już możemy jeść. To ciasto drożdżowe wyjątkowo długo zachowuje świeżość, a to właśnie dzięki wilgotnemu nadzieniu.




Uwagi:

- możecie użyć gotowej masy makowej z puszki, ale po pierwsze pół puszki pozostanie niewykorzystane, a po drugie ta masa jest naprawdę okropna i w smaku i w składzie, więc gorąco polecam mak mielony. Można go już dostać naprawdę w każdym większym sklepie.
- oczywiście zamiast maku i sera możecie użyć innego nadzienia. Na przykład marcepana i powideł owocowych,
- byłabym zapomniała - mam jedno zdjęcie na którym łapy nie ma ;-)













wtorek, 22 grudnia 2015

Makowe serce


Możecie zrobić zwykłą struclę makową, a możecie ją nieco zmodyfikować. Na przykład w taki sposób, jak zrobiłam to na zdjęciu. Dzięki temu zamiast tradycyjnego ciasta postawicie na świątecznym stole piękne serce.



Przepisu nie będę powtarzała, robimy wszystko identycznie do momentu, aż strucla jest zwinięta. Wtedy należy delikatnie zagiąć jej końce do środka i uformować serce, a następnie przełożyć je do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i posmarować roztrzepanym jajkiem.
Pieczemy przez około 30 minut w temperaturze 180 stopni. Z zalinkowanego przepisu wyjdą Wam dwie strucle, czyli dwa serca, albo jedna strucla/serce w wersji XXL. Wtedy musicie przedłużyć czas pieczenia do 45 minut.

Im cieniej rozwałkujecie ciasto tym ładniej strucla będzie wyglądała na przekroju, ale też większe będzie ryzyko, że ciasto w pieczeniu popęka. Ja i tak wolę tę wersję  :-)



Kochani, życzę Wam spokojnych, wesołych, pełnych ciepła i miłości Świąt. I udanych wypieków, rzecz jasna :-)




poniedziałek, 21 grudnia 2015

Makowy tort bezowy


Dawno nie było żadnego nowego tortu bezowego. Robię mnóstwo bez na co dzień, ale niestety trudno o nowe przepisy. Kłębią się w mojej głowie, czasami coś zrobię, ale żeby to opisać, a przede wszystkim sfotografować brak czasu i sprzętu. No właśnie, doszłam do etapu, w którym nawet mój telefon komórkowy ma jaśniejszy obiektyw niż mój aparat. Trzeba pomyśleć o czymś nowym, ale najpierw zagrać w totolotka...
Wracając jednak do tematu. Zapraszam na przepis idealny na święta. Chrupiąco-ciągnąca  makowo-migdałowa beza w towarzystwie kremu cukierniczego i żurawin. Czy potrzeba czegoś więcej?
Przepis na tort o średnicy mniej więcej 22-23 cm.




Składniki ciasta:

5 białek z dużych jajek
300 g drobnego cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki suchego maku
1/2 szklanki uprażonych słupków migdałowych lub posiekanych drobno migdałów (nie płatków!)

Składniki kremu:

6 żółtek
1/3 szklanki cukru
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki kukurydzianej
1/2 litra mleka
250 g mascarpone
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego

dodatkowo:
żurawiny
2 łyżki uprażonych migdałów j.w.




Nagrzewamy piekarnik do temperatury 140 stopni. Na papierze do pieczenia rysujemy 3 okręgi o średnicy około 22 cm. Nie zmieszczą się na jednej blaszce, musicie użyć dwóch.
Białka ubijamy na sztywno. Nie przerywając ubijania dodajemy po 1 łyżce cukier. Ubijamy na sztywno. Beza powinna być lśniąca i gładka. Dodajemy ekstrakt, mak i migdały, mieszamy jeszcze raz i formujemy 3 równe okręgi.
Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 50 minut. Po upieczeniu zostawiamy w piekarniku jeszcze na około 40 minut. Wyciągamy, studzimy i delikatnie odrywamy od papieru.

Żółtka mieszamy z połową mleka i mąkami. Drugą połowę mleka podgrzewamy wraz z cukrem i ekstraktem. Gdy jest bardzo gorąca dodajemy część z żółtkami i mąką i gotujemy całość intensywnie mieszając. Powinniśmy uzyskać coś w rodzaju gęstego budyniu. Odstawiamy do ostygnięcia. Wystudzony mieszamy, a następnie łączymy przy pomocy miksera z mascarpone. Mascarpone i budyń powinny być w podobnej temperaturze.
Układamy na talerzu blat bezowy, wykładamy na niego krem, smarujemy cienką warstwą żurawin i posypujemy migdałami, a następnie przykrywamy kolejnym blatem. Czynności powtarzamy.
Gotowy tort najlepiej smakuje zjedzony jeszcze tego samego dnia. W kolejnych dniach beza będzie coraz bardziej wilgotna.

Uwagi:

- jeśli nie lubicie kremów budyniowych możecie przełożyć blaty bitą śmietaną,
- jeśli lubicie naprawdę słodkie torty możecie podwoić ilość cukru w kremie. W mojej wersji krem jest mało słodki.






sobota, 15 sierpnia 2015

Tarta serowa z porzeczkami


A może po prostu sernik z porzeczkami? Nazwijcie to smaczne ciasto jak chcecie. Wygląda jak tarta i łatwo je zrobić, a z drugiej strony ma prawdziwy ser i smakuje jak porządny sernik.
Bez względu na to jak je nazwiecie zabierzcie się do pieczenia teraz, póki jeszcze można dostać porzeczki.




Składniki ciasta:

200 g mąki pszennej (u mnie orkiszowa)
150 g masła
50g cukru pudru
2 żółtka

Składniki nadzienia:

1/2 kg tłustego (powyżej 10% tłuszczu) sera do serników, może być wiaderkowy
3-4 łyżki cukru
2 jajka
1 łyżka ekstraktu waniliowego
skórka otarta z połowy cytryny
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej
około 1 szklanka obranych czerwonych porzeczek

przepis na formę o średnicy około 26 cm



Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy, cukier, zimne, posiekane masło i całość szybko siekamy nożem, a następnie dodajemy żółtka i szybko zagniatamy całość. Wkładamy do lodówki na około 30 minut. Po tym czasie wyciągamy i rozwałkowujemy na grubość około 3-4 mm, a następnie ciastem wykładamy wysoką formę do tarty, a jeśli takiej nie mamy zwykłą tortownicę  pozostawiając na brzegach rant o wysokości około 4 cm. Dno nakłuwamy w kilku miejscach widelcem i całość ponownie schładzamy przez około 15-20 minut. Po upływie tego czasu wkładamy ciasto do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C i pieczemy 20-25 minut. Spód powinien być całkowicie upieczony, ze względu na serowe nadzienie, które jest dosyć wilgotne.

Wszystkie składniki nadzienia za wyjątkiem porzeczek mieszamy ze sobą. Kolejność nie ma większego znaczenia, ważne, żeby masy nie ubijać tylko mieszać. Nie należy też robić tego zbyt długo, ot po prostu składniki powinny się połączyć ze sobą. Masę wylewamy na upieczony spód, wierzch posypujemy porzeczkami, wkładamy całość do piekarnika i pieczemy przez około 30 minut. Masa powinna być w miarę stabilna gdy lekko poruszymy formą. Nie powinna sprawiać wrażenia płynnej, ale poruszona może się lekko ruszać. Konsystencją powinna przypominać dobrze ugotowany budyń.
Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Najlepiej zostawić je na noc. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem i świeżymi porzeczkami.




czwartek, 13 sierpnia 2015

Ciasto agrestowe pod bezową chmurką


Agrest się już kończy, ale spokojnie możecie go zastąpić czerwoną porzeczką albo innymi owocami. Ważne, żeby były kwaśne, bo w tym cieście towarzyszy im beza.




Składniki ciasta:

200 g mąki pszennej 
140 g masła
odrobina skórki otartej z cytryny
60g cukru pudru
1 żółtko

Nadzienie:

3-4 łyżki powideł porzeczkowych lub innych kwaskowatych
ok 300 g agrestu obranego i umytego
3 białka
70 g drobnego cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

przepis na tortownicę ok 26 cm średnicy



Mąkę przesiewamy na stolnicę, dodajemy, cukier, skórkę, zimne, posiekane masło i całość szybko siekamy nożem. Gdy przypomina maślaną mąkę dodajemy żółtko i całość zagniatamy. Wkładamy do lodówki na około 30 minut. Po tym czasie wyciągamy i rozwałkowujemy na grubość około 3-4 mm, a następnie ciastem wykładamy formę do tarty pozostawiając na brzegach rant o wysokości około 2 cm. Dno nakłuwamy w kilku miejscach widelcem i całość ponownie schładzamy przez około 15-20 minut. Następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C i pieczemy 15-20 minut. Spód powinien się lekko podpiec, a nie upiec całkowicie.
Gdy jest już lekko złoty wykładamy na niego powidła, agrest i ponownie podpiekamy przez około 10 minut, żeby agrest lekko zmiękł. W tym czasie przygotowujemy bezę. Białka ubijamy mikserem na wysokich obrotach, gdy zaczną się formować w chmurki dodajemy cukier i ponownie ubijamy, tym razem na sztywno. Beza ma być idealnie sztywna, gładka i błyszcząca. Na samym końcu dodajemy ekstrakt waniliowy i wykładamy całość na owoce. Przy pomocy łyżki formujemy w malownicze fale i ponownie wkładamy do piekarnika. Podpiekamy przez około 20 minut w temperaturze 170°C. Beza powinna być lekko kremowa i chrupiąca z wierzchu.
Gotowe ciasto lekko studzimy, a następnie wykładamy z formy. Smakuje świetnie zarówno na ciepło jak i wystudzone.

środa, 15 lipca 2015

Tarta z lekkim kremem i agrestem


Zapraszam na prawdziwie letnie ciasto. Jeśli ktoś nie przepada za agrestem polubi go w tej tarcie. Tym bardziej, że mamy do wyboru nie tylko niezwykle kwaśny agrest zielony ale też dużo słodszą wersję czerwoną.



Składniki ciasta:

200 g mąki pszennej
150 g masła
70 g cukru pudru
1 żółtko

Krem:

4 żółtka
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 laski wanilii rozciętej wzdłuż
niewielki kawałek skórki cytrynowej (bez białej części!)
300 ml mleka

dodatkowo:
200 ml śmietany kremówki
około 1 szklanka agrestu lub innych kwaśnych owoców



Przygotowanie ciasta:

Mąkę łączymy z cukrem pudrem, siekamy z zimnym masłem, a gdy zacznie przypominać mąkę maślaną dodajemy żółtko i szybko zagniatamy ciasto. Wkładamy do lodówki na około pół godziny, a następnie wykładamy ciastem dno i brzegi formy do tarty o średnicy około 26 cm. Nakłuwamy i ponownie schładzamy.
Wkładamy do nagrzanego do 180°C piekarnika i pieczemy przez około 15 minut pod obciążeniem, a następnie jeszcze przez około 10-15 minut, do zezłocenia. Tarta powinna być całkowicie upieczona, nie będzie już pieczona z nadzieniem.

Przygotowanie kremu:

Roztrzepujemy żółtka razem z cukrem, dodajemy przesiane mąki. W garnku zagotowujemy mleko z cukrem, skórką i wanilią. Gdy będzie mocno ciepłe wlewamy masę żółtkową i całość podgrzewamy nieustająco mieszając. Masa powinna zacząć lekko bulgotać i zmienić konsystencję na gęstą (jak budyń).
Masę odstawiamy do ostygnięcia nakrywając ją folią spożywczą, żeby nie stworzyła się na wierzchu skórka, a następnie wkładamy na 2-3 godziny do lodówki.
Ubijamy śmietanę na sztywno. W osobnej misce lekko ubijamy naszą schłodzoną masę -  powinna stać się jednolita i gładka. Obydwie masy delikatnie łączymy ze sobą mieszając rózgą albo szpatułką, całość wykładamy na kruchy spód i posypujemy obranymi, umytymi i porządnie wysuszonymi owocami. Możemy podawać od razu, ale tarta bardzo ładnie przechowuje się też w lodówce.








piątek, 3 kwietnia 2015

Pascha mini


Pascha to bardzo nietypowy deser, ani to sernik na zimno, ani sernik pieczony. Ma swój indywidualny, unikalny smak i jak wszelkiej maści serniki jadamy przez okrągły rok, tak pascha ściśle powiązana jest z Wielkanocą. Zazwyczaj podajemy ją jako wyciągnięty ze specjalnej formy, albo po prostu z sitka stożek słodkiego sera ozdobionego dużą ilością bakalii. Ja dziś chcę zaproponować trochę inną wersję, otóż paschę robimy tak jak zwykle, ale na koniec porcjujemy ją do małych papilotek. Tym sposobem każdy może dostać swój własny, indywidualnie ozdobiony kawałek deseru. Oszczędza to nam też trudu krojenia paschy, która jest dosyć delikatna.




Przepis na 8 niewielkich porcji

1/2 kg bardzo dobrego, tłustego, świeżego sera do serników (najlepiej nie z wiaderka)
4 żółtka z porządnie wyparzonych jajek
1/2 szklanki słodkiej śmietanki 30%
1/2 szklanki drobnego cukru (pascha będzie mało słodka w tej wersji, ale ja taką wolę)
skórka otarta z jednej pomarańczy
1 łyżka ekstraktu waniliowego
1/2 szklanki dowolnych bakalii


dodatkowo:
gaza
sitko lub specjalna forma do paschy
8 papilotek do muffinów (rozmiar standardowy)
dowolne bakalie do ozdoby



Żółtka ubijamy z cukrem na bardzo puszystą masę, dodajemy śmietankę, a następnie całość przelewamy do garnka i ciągle mieszając podgrzewamy. Masa ma się zrobić bardzo ciepła, ale nie można jej zagotować. Gotową masę całkowicie studzimy, a następnie dodajemy do niej niewielkimi partiami, ciągle mieszając, ser. Na końcu dodajemy skórkę pomarańczową, ekstrakt i bakalie. Sitko wykładamy gazą, a następnie wkładamy do niego masę, zawijamy gazę i dodatkowo masę obciążamy czymś, na przykład talerzykiem. Odstawiamy sitko na miskę i całość wkładamy do lodówki na dobę. W tym czasie pascha porządnie się odsączy. W misce zbierze się płyn, a sam deser pięknie zgęstnieje.
Gotową paschę możemy wyłożyć na talerzyk, ozdobić i w tej tradycyjnej formie podać na stół, a możemy też uformować z masy 8 niewielkich kulek, każdą z nich umieścić w osobnych papilotkach i osobno ozdobić.
Deser należy przechowywać w lodówce.
Smacznego!



wtorek, 20 stycznia 2015

Ciasto diabelsko czekoladowe


Już od dawna przymierzałam się, żeby zrobić to ciasto. Bo mocno czekoladowe, bo ładnie wygląda, bo popularne, więc warto sprawdzić... Nie żałuję, że je zrobiłam, być może jeszcze do niego wrócę, ale też, uczciwie mówiąc, nie umarłam z wrażenia. 
Ciasto jest łatwe i efektowne, niezwykle sycące, na pewno warto je zrobić, ale nie polecałabym go ekstremalnym czekoladoholikom. Diabelsko czekoladowe ciasto to po prostu lepsza wersja dosyć wilgotnego murzynka przełożonego kremem czekoladowym. Smaczne i dekoracyjne, ale nie wyjątkowe.
W oryginalnym przepisie w kremie jest jakaś straszliwa ilość masła i cukru. Ponieważ ciasto i tak nie należy do najlżejszych nieco zmniejszyłam ilości tych składników. 
Przepis na podstawie Martha Stewart Baking.




Składniki ciasta:

300 g miękkiego masła
2 szklanki cukru
4 jajka
2 i 3/4 szklanki mąki tortowej
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku
1/2 łyżeczki soli (daję tylko szczyptę)
3/4 szklanki kakao
3/4 szklanki kwaśnej śmietany

Składniki masy:

1/2 szklanki słodkiej, tłustej śmietanki
200 g gorzkiej czekolady
200 g mlecznej czekolady
150 g bardzo miękkiego masła (to ważne!)




Przygotowanie ciasta:
Dwie tortownice wykładamy papierem na dnie, a brzegi lekko natłuszczamy i posypujemy odrobiną kakao.
Przesiewamy mąkę z sodą, proszkiem i solą. Do kakao dodajemy 3/4 szklanki gorącej wody i dokładnie mieszamy. Ma powstać gładka masa. Gdy ostygnie łączymy ją ze śmietaną.
Masło ucieramy wraz z cukrem. Gdy nabierze puszystości dodajemy pojedynczo jajka, a następnie stopniowo mąkę i masę kakaowo-śmietanową. Nie mieszamy zbyt długo, składniki powinny się tylko dokładnie połączyć.
Gotowe ciasto wlewamy w takich samych ilościach do dwóch tortownic, a następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i pieczemy przez około 45-50 minut. Sprawdzamy patyczkiem.
Upieczone ciasto po lekkim ostudzeniu wyjmujemy z foremek.
Gdy jest całkowicie zimne przekładamy masą.

Przygotowanie masy:
Zagrzewamy śmietankę nie dopuszczając jednak do jej zagotowania, a następnie do bardzo mocno ciepłej śmietanki wkruszamy  obydwa rodzaje czekolady. Wszystkie kawałki czekolady powinny być zanurzone w śmietance. Odczekujemy 2-3 minuty, czekolada powinna się roztopić w śmietanie, a wtedy całość mieszamy do powstania gładkiej, błyszczącej masy. Nie mieszamy dłużej niż to konieczne, masa lubi się owarzać. 
Odstawiamy do całkowitego ostudzenia.
Do chłodnej masy dodajemy stopniowo, po łyżce bardzo miękkie masło i całość mieszamy. Masa zacznie nabierać puszystości i gęstnieć. Najlepiej zrobić to zwykłą metalową rózgą, a nie mikserem. 

Połową masy przekładamy blaty, a resztę kładziemy na górze i na bokach tortu.

Odstawiamy na 2-3 godziny. Po tym czasie ciasto gotowe jest do jedzenia.
Ze względu na trwały krem ciasto świetnie się trzyma przez kilka dni. 
Niestety, przechowywane w lodówce nieco traci na wilgotności.

Uwagi:

- tak, tak, widzicie przepis już PO zmniejszeniu ilości masła i cukru :-)
- ciasto pięknie wygląda także posypane z wierzchu kakao, nie mogłam się zdecydować, która wersja lepsza, więc możecie zobaczyć na zdjęciach obydwie.

czwartek, 1 stycznia 2015

Rolada bezowa


Witajcie w Nowym Roku i przyjmijcie moje najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności!

Witam się jednym z moich ulubionych ciast, tym razem nie w formie tortu, a w formie rolady.
Lubię bezy. Cenię je za lekkość i delikatność. Potrafią być wyrafinowanym ciastem-niespodzianką, które pod warstwą słodkiej, delikatnej skorupki kryje cudowne i zdecydowane smaki cytryny, gorzkiej czekolady, kawy, orzechów.
Powinnam właściwie napisać, że lubię mierzyć się z bezami, bo to dosyć niewdzięczne i kapryśne ciasta. Ta beza jednak taka nie jest. To wyjątkowo proste i szybkie w przygotowaniu ciasto. Taka beza ekspresowa. Przygotowanie całości zajmie Wam maksymalnie godzinę.
Przepis z książki Erica Lanlarda.




Składniki ciasta:

4 białka
3/4 szklanki drobnego cukru
1/2 szklanki mielonych migdałów
1/2 szklanki płatków migdałowych
1 łyżeczka mąki kukurydzianej
1 łyżeczka octu winnego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Składniki masy:

200 g śmietanki kremówki
250 g sera mascarpone
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
lemon curd


Mąkę kukurydzianą, ocet i ekstrakt mieszamy razem tworząc coś w rodzaju pasty. Białka ubijamy dodając stopniowo po 1-2 łyżki cukru. Masa powinna być coraz gęstsza i coraz bardziej błyszcząca. Na końcu dodajemy mielone migdały i pastę octowo-migdałowo-mączną.Delikatnie, ale dokładnie mieszamy.
Dużą blachę (największą, tę w rozmiarze piekarnika) wykładamy papierem do pieczenia, a następnie wykładamy na niego pianę, równo rozprowadzamy i posypujemy całość płatkami migdałowymi. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 160°C i pieczemy przez 20 minut. Gotowa beza powinna być lekko beżowa z wierzchu i mieć chrupiącą skórkę. Bezę od razu wystawiamy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Gdy lekko ostygnie przykrywamy ją kawałkiem papieru do pieczenia takiej samej wielkości, na jakim się upiekła i odwracamy ją do góry nogami, a następnie delikatnie odrywamy papier od spodu. Może nieco trudniej odchodzić, nie warto się spieszyć, żeby nie zniszczyć ciasta.
Ubijamy bitą śmietanę z cukrem, dodajemy do niej serek mascarpone, mieszamy całość na puszystą masę, dodajemy ekstrakt. Na roladzie rozsmarowujemy lemon curd, a na nim kładziemy równą warstwę masy. Pomagając sobie papierem, na którym leży ciasto zwijamy całość w rolkę i przekładamy na talerz. Beza może nieco popękać, nie należy się tym przejmować. Całość pięknie trzyma się w całości. Gotową roladę posypujemy cukrem pudrem, możemy udekorować odrobiną czekolady. Jak każda beza rolada im dłużej stoi, tym bardziej jest wilgotna.
Smacznego :-)


 
Design by Ciey based on Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes